Na pogotowiu zjawia się człowiek z żarówką w ustach — dopiero zastrzyk rozluźniający pozwala wyjąć żarówkę
Podobno nie da się wyjąć żarówki włożonej w usta. Mięśnie żuchwy
blokują się i dopiero zastrzyk rozluźniający pozwala uwolnić
nieszczęśnika od żarówki. Ten rzekomy „fakcik” sfabularyzowano w
postaci rozmaitych opowieści:
[facet], który wsadził sobie żarówkę w gębę i nie mógł
wyjąć. żona wezwała taksówkę i pojechali do szpitala. gdy wychodzili
zobaczyli w poczekalni taksówkarza z żarówką wiadomo
gdzie... [1]
Zwykle historyjka opowiadana jest jako legenda studencka (z cyklu
„wyczyny młodzieży akademickiej”...):
[...] ja znam wercje z akademikiem bodajze w Krakowie.
impreza studencka [...]. ktoś rzucil ze
ponoc da sie wlozyc zarowke do buzi (cala). no i ktos ja wlożyl. i nie mogl
wyjac. wiec wezwali taksowke i jada na pogotowie. taksowkarz sie zaciekawil co
sie dzieje i uslyszal historie o zarowce. pan doktor na pogotowiu wykazal
odpowiednie zobojetnienie dla tematu i ja wyjal.
za jakis czas przyjezdza na to samo pogotowie taksowkarz ktory wiozl tych
kolesi, rowniez z zarowka w buzi:) i tu juz sie lekarz zdzwil, zwlaszcza jak
uslysal kretynka historie o tym ze zarowka sie zmiesci (i owszem) ale wyjac jej
sie juz nie da, a tym bardziej ze statecny pan taksowkarz tez tego
spobowal:) [2]
Czasami na scenie pojawia się trzeci połykacz żarówek:
Ponoć autentyczna historia z Lublina.
Student do studenta
- Wiesz jeden koleś włożył sobie żarówkę do buzi i nie mógł jej potem wyjąć.
- A tam opowiadasz głupstwa, niemożliwe.
Włożył więc żarówkę do buzi i ... niestety nie mógł jej wyjąć.
Pojechali więc taksówką na pogotowie. Lekarz dał zastrzyk rozluźniający, żarówka została wydalona z jamy ustnej i wrócili do akademika.
Po powrocie opowiadają tę historyjkę trzeciemu kolesiowi. Ten również nie dowierza i postanawia sprawdzić to na sobie. Wkłada żarówkę do ust i ..., ups mają już przećwiczone. Zamawiają taksówkę i jadą na pogotowie.
A tam na poczekalni siedzi sobie z żarówką w ustach, aż trudno uwierzyć - pan taksówkarz pierwszej taksówki.
[3]
Te historyjki brzmią nieco za dobrze, pewnie nigdy takie wydarzenie ze studentem i taksówkarzem w rolach głównych nie miało miejsca, ale
czy faktycznie wyjęcie żarówki z ust sprawia takie trudności? Nie wiem, nie próbowałem (sami też, z łaski swojej, nie próbujcie tego w domu, czy w akademiku, i nie chodzi o wyjmowanie żarówki, chcecie posmakować kawałków żarówki?).
Na potwierdzenie sprawy przytacza się w internecie artykuł z Gazety Wyborczej:
Połykacze żarówek
Tak idiotyczną zabawę mogli wymyślić chyba tylko studenci. Krakowscy
żacy zakładają się o to, kto włoży do buzi żarówkę. [...]
O to, czy można włożyć żarówkę do buzi i ją wyjąć, kłócili się dwaj
studenci medycyny z Krakowa. [...] Razem z kolegą wsiedli do taksówki
i pojechali na pogotowie. [...] Żacy nie zostawiali swego kolegi i wrócili z
nim na pogotowie. Wchodząc do pokoju lekarskiego zauważyli płaczącego
taksówkarza... z żarówką w ustach. Czy ta historia to ponury żart?
Niestety, nie. To coraz częściej spotykana zabawa wśród studentów
polskich uczelni. [...] [Lekarze] mówią,
że kiedy włożymy żarówkę do buzi, wiązadła i mięśnie w stawie
żuchwowo-skroniowym są maksymalnie naciągnięte. Aby ją z powrotem
wyciągnąć z ust człowiek musiałby je jeszcze troszeczkę bardziej
naciągnąć, a to niestety jest niemożliwe. - Wówczas działa tzw.
mechanizm blokujący - opowiada nam krakowski lekarz ze Szpitalnego
Oddziału Ratunkowego, na który studenci z żarówkami zgłaszali się już
dziesięciokrotnie. [4]
Co ciekawe (i z lekka podejrzane) artykuł ten nie jest dostępny
(nawet w płatnym archiwum) na gazeta.pl, można tylko przeczytać
komentarze internautów (zresztą niezbyt przychylne) do
artykułu [5]. Czyżby dziennikarz
wziął za dobrą monetę legendę miejską? (W końcu w artykule pojawia
się nawet ten nieszczęsny taksówkarz, z drugiej strony ten lekarz
pewnie nie został wydumany??).
Przeciwko tezie o żarówkowym zakleszczenie przemawia to, że na
YouTube można znaleźć parę filmów, na których odważni internauci
wyjmują sobie żarówkę z ust bez pomocy lekarskiej [6]. Tak więc przynajmniej
niektórzy potrafią bez problemu pozbyć się przynajmniej niektórych żarówek ze swojej jamy gębowej.
Czy połykanie żarówek to wyłącznie polska specjalność? Okazuje się,
że nie — podobna legenda krąży w Czechach,
w tamtejszej wersji w miejsce taksówkarza ofiarą
pada niekiedy policjant [7].
Na koniec ciekawostka: historyjka o żarówce pojawia się w książce
Małgorzaty Musierowicz „Język Trolli” [8]. Jeden z bohaterów, nie wierząc swojej
kuzynce (która przeczytała w internecie, jak trudno wyjąć z ust
żarówkę), próbuję wyczynu i… kończy na pogotowiu.
Motyw „połknięcia” żarówki wykorzystano też w jednym z odcinków serialu
„Na dobre i na złe”.
Ciekawe, czy ta legenda zniknie wraz z zakazanymi przez naszych władców z Brukseli tradycyjnymi żarówkami. Bo z wyjęciem świetlówki z ust nie będzie problemu…
podobne legendy
przypisy
[1] przytoczenie legendy miejskiej
przez internautę „bazyliszek”, 23 września 2005, Gazeta.pl, Forum
Humorum, Urban Legends - jakie znacie?, http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=29416150&a=29432483
[2] przytoczenie legendy miejskiej
przez internautę „aapsik”, 3 października 2005, Gazeta.pl, Forum
Humorum, Urban Legends - jakie znacie?, http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=29416150&a=29898694
[3] wypowiedź internautki „Ula” na
Forum HD, 27 kwietnia
2006, http://forum-hd.zamki.pl/watek.php?id=6484
[4] przytoczenie przez internautę
„imerr” artykułu z „Gazety Wyborczej”,
Forum Studentów UMK, 28 kwietnia
2006 http://www.umkc.pl/topics31/humor-vt18,30.htm
[5] http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=644&w=40857035&v=2&s=0
[6] na przykład
http://pl.youtube.com/watch?v=nJEOPb9kQBw
[7] Petr Janeček, Černá sanitka a jiné děsivé příběhy. Současné pověsti a fámy v České republice, Nakladatelství Plot, Praha, 2006, s. 212-214
[8] Małgorzata
Musierowicz, Język Trolli, AKAPIT PRESS, Łódź 2004, str. 41-50.
Jakoś student i taksówka
Jakoś student i taksówka mi nie pasują razem... Strudenci kórych znam nie pojechali by taryfą.
mądrze powiedziane ; ) ta
mądrze powiedziane ; ) ta sama legenda krąży w bardzo podobnych wersjach w łodzi.
Święta racja
Święta racja, studenci są znani z braku pieniędzy na wszystko :D, dlatego taryfa raczej odpada ze scenariusza.
czytałam o tym artykuł
czytałam o tym artykuł kilka lat temu w Detektywie.
Historia z taksówkarzem
Historia z taksówkarzem bardzo mi przypomina historię z pewnej książki, ba jest prawie identyczna!
Taka historia z żarówką
Taka historia z żarówką była opisana w jednej z książek Małgorzaty Musierowicz, z popularnej serii Jeżycjada (nie pamietam, w której dokładnie).
Ktoś - pewnie jakieś dziecko - wkłada przypadkowo żarówkę do buzi i trzeba jechać na pogotowie, żeby wyciągnąć. Potem kolejna osoba nie wierzy, że nie da się tego wyjąc samemu, powtarza i też musi jechać na pogotowie.
Ciekawe, czy legenda wzięła się z tej książki, czy p. Musierowicz zainspirowała się legendą :)
Granat
Z nie lepiej od razu granata wsadzić!!
raczej zwichnięcie
czy istnieje jakiś mechanizm blokujący żuchwę, to nie wiem, ale na pewno można sobie żuchwę wywichnąć, podobno zdarzyć może się to też przy ziewaniu. Jednak skutkiem nie jest zakleszczenie się szczęki, lecz problem z jej zamknięcem.
Czeski wątek
Taka sama historia jest też pokazana w czeskim filmie Nuda w Brnie z 2003 roku.
U mnie na domówce kolega
U mnie na domówce kolega tak zrobil, jednak wyjął ją bez problemu :P to nie byla halogenowka, tylko tradycyjna. wiec widac, nie zawsze jest tak jak glosi legenda :D :P
Mój kolega połknął
Mój kolega połknął świetlówkę, miała ok 60 cm. Potem ładnie świecił wieczorami i był przy tym dość oszczędny...
Ta historia jest prawdziwa
to znaczy nie wiem, czy konkretnie ta, ale znaleźli się naśladowcy, którzy chcieli sprawdzić czy to prawda, że żarówki nie da się wyjąc. Oczywiście studenci, nikt inny nie ma chyba tak głupich pomysłów. Skąd wiem, że to prawda? Moja żona jest pielęgniarką i ma koleżankę pielęgniarkę chirurgiczną (czy jakoś tak się to nazywa, chodzi o to że po specjalizacji chirurgicznej), która pracuje w Rydygierze. I ta koleżanka przyjęła własnie podczas jednego nocnego dyżuru takiż przypadek. Cala sprawa została opisana w Lokalnej Wyborczej "Kraków". Ale kiedyż to było dokładnie to już wam nie powiem, ale zakres od 1 do 3 lat wstecz.
A czy szanowna Żona
A czy szanowna Żona mogłaby zapytać koleżankę, czy faktycznie asystowała przy takim zabiegu? Byłbym bardzo wdzięczny.
W internetowym archiwum "GW" nie znalazłem niestety żadnego artykułu dotyczącego takiego lub podobnego wydarzenia. Szukałem artykułów w krakowskim dodatku począwszy od 1 stycznia 2004 roku. Próbowałem różnych kombinacji słów, niestety bez powodzenia.
Szczerze mówiąc - mówię to bez złośliwości - podejrzewam, że owa koleżanka tak naprawdę nie była świadkiem tego wydarzenia, tylko usłyszała od kogoś innego... Dajmy na to mogła powiedzieć "Był taki przypadek, że do szpitala przyjechał...", a Pańska żona mogła zrozumieć, że w szpitalu tejże koleżanki. Dzięki takim nieporozumieniom kwitną legendy miejskie, każdemu z nas pewnie zdarzyło się dołożyć niechcąco kolejne ogniwo w łańcuchu opowiadaczy i słuchaczy jakiejś opowieści.
Błąd w linku
Źle podlinkowany jest filmik z youtube.
Tak, poprawione. Dziękuję
Tak, poprawione. Dziękuję za zwrócenie uwagi.
Możliwe jest nawet
Możliwe jest nawet połknięcie i zwrócenie takiej żarówki bez wydalania zbędnych płynów wymiotnych, zrobił to Stevie Starr w Britain's Got Talent. Wrażliwym radzę NIE oglądać :)
http://www.youtube.com/watch?v=ethCJ4bfJkg
Dwie wersje tutaj
Dwie wersje tutaj przytoczone miałem okazję słyszeć. Co gorsze z wiarygodnego źródła (oczywiście źródło też od kogoś usłyszało więc i tak wychodzi wielki kit).
Sam motyw sprawdziłem na sobie. Da radę 100watówkę włożyć i wyjąć, ale to już raczej jest kwestia indywidualna zależna od możliwości królika dośw. :D
Captivus
Przypomina to legendę "Penis captivus" (http://pl.wikipedia.org/wiki/Penis_captivus) o skurczu pochwy podczas stosunku, który więzi członek. Słyszałem ją w dwóch wersjach:
1. "Znajomy znajomego" widział jak wynoszą z bloku na noszach parkę, która tak właśnie skończyła.
2. Żołnierz nie dostał przepustki a bardzo tęsknił za swoją dziewczyną, więc umówił się z nią pod płotem jednostki (miała to być jednostka na Bemowie w Warszawie)... Oczywiście zakleszczyli się, trzeba było przecinać płot, a "znajomy znajomego" był akurat w tłumie to obserwującym.
Znajomy opowiadał, że
Znajomy opowiadał, że wsadził sobie żarówkę w ustach i że musiał jechać na pogotowie, żeby mu ją wyjęli. O ile pamiętam, musieli mu nieco naciąć kąciki ust, aby ją wyjąć (jakoś się nie przyjrzałam, czy ma w tych miejscach blizny), o taksówkarzu chyba nie wspominał. Nie pamiętam tylko, czy to jest historia potwierdzona, czy jedynie zmyślona.
Trzeba być freudystą,
Trzeba być freudystą, żeby zauważyć związek między tymi opowieściami :) W każdym razie obiecuję zająć się "penisem captivusem", rzeczywiście to cała potężna wiązka opowieści w folklorze współczesnym.
W kapitalny sposób opowiada
W kapitalny sposób opowiada to Piotr Bałtroczyk, jako "swoją" historię. Polecam.
Terefere, ta historia
Terefere, ta historia jest/może być prawdziwa!!!
Swojego czasu osobiście widziałem na pogotowiu w Bytomiu, w poczekalni kolesia z żarówką w ustach. Zagadałem na ten temat do lekarza bo znałem taką historię już wcześniej. Powiedział mi, że nie pierwszy raz ma takiego pacjenta, a skoro już jeden jest to prawdopodobnie nim nastanie świt jeszcze ktoś z takim problemem przyjedzie.
Student i taksówkarz to tylko możliwy przypadek, ale kolesie z żarówką w ustach zdarzają się w większych miastach nie tak rzadko!
Nie chciałbym aby robiono z
Nie chciałbym aby robiono z tego tylko mit. Moja mama pracuje w szpitalu i na pogotowiu naprawdę zdarzają się przypadki osób z żarówkami w ustach. A wszystko za sprawą myślenia typu "to tylko mit".
Oczywiście niektórzy potrafią wyjąć żarówkę, tak jak niektórzy potrafią się polizać w łokieć, ale większość osób skończy na pogotowiu.
"Buzia"
Uderzające jest dla mnie to, że w przytoczeniach tej legendy - i to najwyraźniej nawet prasowych - ciągle mówi się o "wkładaniu żarówki do BUZI"... Nie no, nie mam nic przeciw słowu "buzia" i ogólnie przeciw dziecinności tudzież dziecięcości, ale wydaje mi się, że neutralne określenie to "usta"... Ta "buzia" jeszcze bardziej udziwnia przytoczenia i w moim odczuciu czyni je jeszcze mniej wiarygodnymi.
Rzeczywiście, też mi taka
Rzeczywiście, też mi taka myśl przyszła przez głowę, aczkolwiek wyjaśnienie może być prozaiczne - "w ustach" jest niejednoznaczne (można np. trzymać zapałkę w ustach i nie w "buzi"), tak naprawdę potrzebny byłby neutralny synonim do "jamy ustnej" (która z kolei jest zbyt książkowa).
"Sex w Brnie"
Połykanie żarówki pojawia się także w czeskiej komedii "Nuda w Brnie" (w Polsce o tytule "Sex w Brnie". Nie tylko jest zabawnym ubarwieniem, ale nawet spaja pewne wątki i puentuje je :)
Ot, taka ciekawostka. A film polecam.
O ile pamiętam jakiś czas
O ile pamiętam jakiś czas temu historia z żarówką była wykorzystana w epizodzie serialu "Na dobre i na złe"
Słyszałem tę legendę,
Słyszałem tę legendę, inny jest jednak sposób wyciągania żarówki. W wersji którą znam nie podaje się zastrzyku a nacina kąciki ust:P
O żarówce
Wyjąć się da. Standardowa żarówka, w ogóle można jeszcze takie kupić? Kolega przy mnie włożył i wyjął :). A że dziennikarz zamiast dementować plotkę, upowszechnia ją? Sprawdzają się słowa prof. Dionizjusza Czubali: „Plotka czy legenda jest (…) rejestrowana zarówno przez folklorystę, jak i przez dziennikarza. Różni ich jednak podejście od tego zjawiska. Folklorysta zakłada, że ma do czynienia z mitologią, dziennikarz zaś z reguły staje się ofiarą tej mitologii, bowiem traktuje ulotne wieści jako relacje z prawdziwych zdarzeń” (Czubala D., Współczesne legendy miejskie, Uniwersytet Śląski, Katowice 1993, s. 71)
Słyszałem, że chodzi tu o
Słyszałem, że chodzi tu o żarówkę 100 watową. Z mniejszą nie ma problemu. Ale nie wiem, mimo wielkiej pokusy, nie próbowałem.
Lektury
Moi drodzy, ta historyjka z żarówką w ustach jest wymysłem pisarskim o ile się nie mylę Małgorzaty Musierowicz (to ta od "Opium w rosole"), albo została zawarta w książce pt. "Lesio" (autora nie pamiętam). Moja ciotka czytała książkę z tą sceną i opowiadała mi później, że sama miała ochotę sprawdzić czy z tą żarówką to prawda...
Nie, historyjka jest
Nie, historyjka jest starsza, pisarka wplotła w fabułę opowieść już wcześniej znaną.
wyjmowanie żarówki
Odnośnie żarówki w ustach - ja też miałam ochotą spróbować, ale tak na wszelki przypadek tego nie robię ( a gdyby tak pani Musierowicz miała rację?).Lesio to książka Joanny Chmielewskiej, przy niej też można się nieżle uśmiać.
dobrze gadasz
dobrze gadasz
Dodaj nową odpowiedź