Duch matki wskazuje przypadkowemu kierowcy dziecko ocalone z wypadku
okres aktywności:
XX/XXI w. (?)
Oto historia, którą moja żona usłyszała kilka lat temu od znajomej
siostry zakonnej.
Pewna znajoma siostra miała krewnego, który nie wierzył w Boga ani w
ogóle w siły nadprzyrodzone. Jechał on wraz z rodziną samochodem, gdy
minęli miejsce wypadku samochodowego. Nie zatrzymali się, bo stali już
tam jacyś ludzie. Kilka chwil później zatrzymała ich kobieta, która
stała na drodze. Kazała im się wrócić do miejsca wypadku, kierowca nie
chciał tego uczynić, bo przecież już byli tam ratownicy. Tajemnicza
kobieta jednak się przy tym upierała, kazała sprawdzić pobliski rów. W
końcu kierowca ustąpił, zawrócił na miejsce wypadku i — tak jak kazała
— sprawdził rów. Jakie było jego zdumienie, kiedy okazało się,
że leży w nim niemowlę ocalałe z kraksy! W tym samym momencie bohater
opowieści ujrzał worek, w którym znajdowały się zwłoki ofiary wypadku.
Przeraził się, kiedy spostrzegł, że kawałek materiału, który wystawał
z worka, pasował do ubrania przed chwilą widzianej kobiety! Była to
matka, która choć straciła życie, uratowała swoje dziecko!
Znajoma mojej żony opowiadała zasłyszaną historię jako prawdziwą,
jednak jest to dobrze znana w Polsce [1] i na całym świecie [2] miejska legenda (w Polsce opowiadana
przynajmniej od drugiej połowy lat 80. ubiegłego wieku [1]), na przykład w 2005 r. ta opowieść opanowała
Iławę i okolicę, jak relacjonował „Kurier Iławski” (wersja nieco inna
niż przytoczona wyżej):
Kilku mężczyzn jechało autem. W pewnym momencie na drogę wyszła
kobieta. Próbowała ich zatrzymać. Kierowca nie zareagował. Sto metrów
dalej znów przed jego maską stanęła ta sama kobieta i machała ręką,
prosząc kierowcę o zatrzymanie pojazdu.
Mężczyźni zatrzymali się. Zdenerwowana kobieta zaczęła błagać, by
cofnęli się jakiś kilometr, bo tam w rowie leży rozbity samochód, a w
nim ranne dziecko. Kierowca zatrzymanego auta zawrócił. Faktycznie w
rowie leżało auto, a z niego dochodził płacz dziecka.
Jeden z mężczyzn podszedł bliżej. Prócz dziecka na tylnym siedzeniu za
kierownicą zobaczył martwą kobietę – tę samą, która ich zatrzymała i
powiadomiła o wypadku!!! Mało nie oszalał. Wezwano policję i
pogotowie. Dziecko udało się uratować. [3]
Według iławskiej pogłoski zszokowani mężczyźni mieli trafić do szpitala
psychiatrycznego… Co zabawne, autorka artykułu obala pogłoskę
wskazując podobną historię opublikowaną rok wcześniej w młodzieżowym
czasopiśmie „Bravo”.
Legenda jest przykładem całego wachlarza opowieści niesamowitych
realizujących schemat „X prosi Y-a o
pomoc dla Z-a, Y udzielając pomoc Z-owi uświadamia sobie,
że X była duchem (np. widzi zwłoki X lub zdjęcie
przedstawiające X)”. Tutaj mamy
podstawienie X=matka, Y=przypadkowy kierowca (kierowcy),
Z=małe dziecko. W identyczny sposób równanie z trzema
niewiadomymi zostało rozwiązane w bardziej makabrycznym wariancie
odnotowywanym przez Dionizjusza Czubala na przełomie lat 80. i 90.
ubiegłego wieku, różnica polega na tym, że matka z dzieckiem nie były
ofiarami wypadku samochodowego, lecz były… podtruwane przez
wiarołomnego męża i ojca. Najpierw umarła matka, później odrodny ojciec i
macocha dawali dziecku tabletki nasenne, dziecko popadło w letarg,
lekarz błędnie stwierdził jego zgon, zostało pochowane (motyw
pogrzebania żywcem!), duch matki sprowadza kierowcę na cmentarz i…
[...] Przy grobie [matka] zaczęła odsuwać płytę. On [kierowca] jej
pomógł. I kiedy odsunęli, zobaczył małe dziecko, żywe, w tym
grobowcu, w trumnie. Miało już rączki poobgryzane. Odwrócił się,
kobiety nie było. I osiwiał. No oczywiście powiadomił milicję i tak
dziecko zostało uratowane, a im udowodniono winę. [1]
Y=doktor
Folkloryści anglosascy odnotowali wersję X=córka
(kilkuletnie dziecko), Y=doktor, Z=matka chora na
zapalenie płuc — zimową nocą do pewnego doktora zapukała zdenerwowana
dziewczynka, poprosiła o pomoc dla swojej matki, choć lekarz być
bardzo zmęczony, poszedł za dzieckiem, dziewczynka zaprowadziła go
do swojej matki, kobieta była rzeczywiście bardzo chora, doktor
udzielił natychmiast pomocy, pochwalił rezolutność jej córki,
kobieta była bardzo zdziwiona — jej córka umarła rok wcześniej!
[4] Opowieść jest raczej
powielana przez różnego rodzaju zbiorki opowieści o duchach niż
krąży w obiegu ustnym.
Y=ksiądz
Pod koniec XIX w. Petersburg opanowała opowieść realizująca
podstawienie X=matka, Y=ksiądz, Z=(dorosły)
syn. Tym razem chodzi jednak o ratunek duchowy, nie —
fizyczny. Na prośbę matki (a właściwie jej ducha), ksiądz przybywa
do syna z Najświętszym Sakramentem. Wstrząśnięty syn przyjmuje
komunię, tego samego wieczoru umiera. Wydarzenie miało mieć miejsce w grudniu
1890 r., pewien dociekliwy petersburski dziennikarz próbował dojść
do źródła opowieści, bez powodzenia [4].
podobne legendy
przypisy
[1]
Dionizjusz Czubala,
Współczesne legendy miejskie,
Uniwersytet Śląski, Katowice 1993,
s. 37-38
[2]
Snopes.com, Ghostly Rescue,
16 stycznia 2007,
http://www.snopes.com/horrors/ghosts/rescue.asp,
data dostępu: 9 lipca 2011
[3]
Joanna Majewska, Upiór, którego nie było,
„Kurier Iławski”,
16 marca 2005,
http://www.kurier-ilawski.pl/news.php?id=760,
data dostępu: 9 lipca 2011
[4]
Jan Harold Brunvand, The Truth Never Stands in the Way of a Good
Story,
University of Illinois Press,
Urbana and Chicago,
s. 123-136
Słyszałam tę opowieść niedawniej jaki kilka miesięcy ...
Słyszałam tę opowieść niedawniej jaki kilka miesięcy temu... Tyle że ten kierowca nie widział kraksy ani ratowników, a po jakimś czasie drogę zablokowała ta kobieta-widmo i nakazała zawrócić. Kiedy ten faktycznie wrócił te kilkadziesiąt czy kilkaset metrów w rowie zauważył samochód, w którym obok martwej matki kwiliło jej dziecko. No nie wiem, mam "średnie" podejście do tej historii, aczkolwiek nie jestem "zablokowana" na tego typu opowiastki... Pozdrawiam
Średnio straszna historyjka
Średnio straszna historyjka o duchach, co to ich wiele ludziska opowiadają. Pozdrawiam. Piotr.
Równiez kiedyś słyszałem coś podobnego.
Równiez kiedyś słyszałem coś podobnego.
:O
Ale ludzie mają fantazję wymyślać takie rzwczy! Kurcze skąd ludzim się to bierze!
Skąd się to bierze?...
Niegdyś zimowe wieczory były równie długie, jak obecnie. Jednak nie było "Przekaziorów", tygodników' a i dostęp do książek był trudniejszy. Opowiadano więc sobie w gronach znajomków różne historie zasłyszane tu i ówdzie. Takie spotkania to niekiedy do dziś wspaniała wylęgarnia m/in legend miejskich czy też różnych mitów. Jak ktoś może, niech posłucha opowiadań babć czy dziadków. Niekoniecznie swoich. Pozdrawiam! Piotr D.
Ciekawe...
Ciekawe jak ratownicy włożyli ciało do worka a nie zauważyli niemowlenta hahah!
Nie było napisane że to
Nie było napisane że to funkcjonariusze włożyli ciało do worka =.=
Tragedia na drodze
Podobno historia zbliżona (a raczej pierwowzór wszystkich wariantów zamieszczonej powyżej legendy) wydarzyła się na prawdę w z tego co kojarzę w Portugalii a zajście było nagrane amatorską kamerą. Sytuacja polegała jednak na tym, że kobieta-widmo była duchem (!!!) Oryginalne nagranie ponoć zarekwirowała policja.
Rekonstrukcję (podawaną często jako oryginał) można obejrzeć wraz z komentarzami m.in na
http://www.nieznane.pl/duch-autostopowicz-i-wypadek,m17.html
czy
http://claireb.wordpress.com/2006/12/03/sintra-ghost-girl-causes-car-acc...
Słyszałam opowieść, w
Słyszałam opowieść, w której jadący kierowca także został zatrzymany przez zjawę. Była to kobieta ubrana w letnie ubranie mimo późnej jesieni i łapiąca stopa w środku lasu. Kilka innych aut minęło ją w szalonym pędzie. Bohater historii zdecydował się jednak zabrać pasażerkę. Kawałek dalej musiał się zatrzymać, bo na drodze miał miejsce karambol - wzięły w nim udział auta, które wcześniej wyminęły kobietę. Kierowca zdał sobie sprawę, że gdyby się nie zatrzymał, też rozbiłby się. Odwrócił się do kobiety, ale na tylnym siedzeniu już nikogo nie było ;)
Baśnie dalekiego wschodu
Podobna historia była opisana w antologii 'Baśnie dalekiego wschodu' S. Jedynaka z 1991r. - oczywiście sceneria wschodnia, setki lat temu, nie pamiętam czy Japonia czy inny kraj bo dostałam książkę na zakończenie zerówki sto lat temu - była matka, która przychodziła do sklepikarza kupując jakieś drobne jedzenie, cukierki, zawsze późną nocą. na początku płaciła pieniędzmi, ostatni raz zamiast monet położyła na ladzie listek i uciekła z zakupami - zdenerwowany sklepikarz poszedł za nią żeby odebrać zapłatę - doszedł oczywiście do cmentarza. kiedy kobieta zniknęła mu z zasięgu wzroku mężczyzna zauważył że stoi nad świeżym grobem młodej kobiety, w którym w dodatku leży i płacze niemowlę. okazało się że kobieta zmarła i została pochowana jako ciężarna (?!), urodziła dziecko i opiekowała się nim zza grobu
(mało logiczne swoją drogą, chociaż 'dawno dawno temu' wszystko mogło się zdażyć:) )
Dodaj nową odpowiedź