Na kobietę prowadzącą samochód czyha zabójca ukryty na tylnym siedzeniu.
Opowieść o mordercy przyczajonym na tylnym siedzeniu samochodu
(The Killer in the Backseat) to
klasyczna amerykańska legenda miejska, opowiadana w różnych
wariantach przynajmniej od lat 60. ubiegłego wieku [1].
Nie sądziłem, że ta historia jest znana w Polsce, tym większe
było moje ukontentowanie, kiedy odnalazłem w polskim internecie
żywe i aktualne przykłady tej miejskiej legendy, na przykład:
Opowiem Wam niesamowitą historię, która przytrafiła się mojej
koleżance. [...] No wiec we wtorek koleżanka wracała koło 19 z pracy
sama (bo ja byłam chora) U nas jest bardzo dużo lasów i jest taki
odcinek ,że z 1O minut jedzie się lasem ciągle. Koleżanka wjechała
więc w las. Było już bardzo ciemno. [...] Nagle gdzieś w połowie drogi
musiała zahamować bo na drodze leżał duży konar drzewa. Nie miała
szans go ominąć. [...] Wysiadła, włączyła światła i zaczęła odsuwać
ten konar. Jest fest babką więc dwie minutki i było po bólu. Wsiadła z
powrotem do samochodu. Nie ujechała pół minuty jak nagle za nią jakiś
samochód podjechał na tył jej samochodu bardzo szybko i zaczął świecić
jej długimi światłami oślepiając. Nie chciał jej wyprzedzać i co
chwila tylko oślepiał tymi długimi światłami. Przyspieszyła - on też
przyspieszył, zwolniła żeby ją wyminął, ale jadący za nią samochód też
zwolnił. Przestraszyła się bo wyglądało to tak jakby ją po prostu
ścigał. Zadzwoniła do męża ,że już dojeżdża do domu ,ale ,że ktoś ja
goni i żeby wyszedł przed dom bo się boi [...] Dojechała do domu ,
wjechała na podwórko i wybiegła z samochodu - mąż już na nią czekał.
Samochód , który za nią jechał zatrzymał się przed jej domem. Była
bardzo wystraszona, cała się trzęsła i zaczęła krzyczeć do męża, że to
ten samochód. [...] Podeszli do tego samochodu. Z samochodu wysiadła
para. Mąż mojej koleżanki też trochę się zdenerwować wtedy no i zaczął
do nich wołać czego chcą i czemu mu straszą żonę - mogła się przez
nich zabić, uciekając. Parka, taka w średnim wieku, podbiegła i
zaczęła tłumaczyć. Jechali do domu z urlopu i nagle zauważyli ,ze na
drodze stoi oświetlony samochód ( to był samochód mojej koleżanki) i
jakiś facet wylatuje niemal kucając z lasu, otwiera drzwi z tyłu wozu
i wślizguje się do tego stojącego wozu. Wydało im się to co najmniej
dziwne. Bo robił to bardzo po kryjomu jakby przed kimś się chowając.
[...] Byli już bardzo blisko i stwierdzili, że
coś jest nie tak. No bo gdzie ten wsiadający facet, no nie ? Zapalili
długie światła i wtedy zauważli ,że ten facet podniósł ręce jakby
chciał coś zrobić kierowcy. Zaczeli świecić długimi światłami i on się
wystraszył i znów położył czy chował na tym siedzeniu. I tak kilka
razy. Niestety moja koleżanka wtedy przyspieszyła bo się ich
wystraszyła - więc zaczęli ją gonić. Zdali sobie sprawę, że jadąca
kobieta może być w niebezpieczeństwie.No więc pojechali za nią. [...]
Po ich wyjaśnieniach wszyscy podbiegli do samochodu. Drzwi tylne były
otwarte. Na siedzeniu nie było faceta. Ale był kawałek sznura.
Morderca najprawdopodobniej chciał moją koleżankę udusić, albo zacząć
dusić i zmusić do zjazdu w las, a resztę sami sobie odpowiedzcie ...
nam ta historia zmroziła krew w żyłach. Dziewczyny napisałam ja po to
,żeby was ostrzec. NIGDY. Przenigdy nie zatrzymujcie się po ciemaku na
drodze !!! I zawsze jak wsiadacie do samochodu - obejrzyjcie się za
siebie ! [2]
W innej wersji [3] kobietę
próbuje ostrzec
kierowca tira, a finał opowieści ma miejsce nie przed domem niedoszłej ofiary, lecz na
stacji benzynowej. Większość innych elementów opowieści pozostaje bez zmian: kierowcą
samochodu jest kobieta, samochód zatrzymuje konar leżący na drodze, kobieta w trakcie „pościgu” dzwoni
do męża, złoczyńca zdążył umknąć z samochodu, w samochodzie
znaleziono tylko narzędzie zbrodni:
[...] w samochodzie kobiety, obsługa stacji znalazła sznur i nóż
Jestem ciekaw, na ile ta legenda jest znana w Polsce, czekam na
Wasze komentarze. Ciekawi mnie zwłaszcza, czy we wszystkich polskich
wersjach „występuje” konar, wydaje mi się, że jest on jakimś naszym
rodzimym dodatkiem — nie znam amerykańskiej wersji z konarem.
podobne legendy
przypisy
[1] Jan Harold Brunvand, The
vanishing hitchhiker: American urban Legends and their
meanings, W.W. Norton & Company, New York, London, 1981, s. 52-53
[2] wypowiedź internautki
„Helenka25” na Forum Kobiet - NETKOBIETY.PL w wątku Zawsze
obejrzyj się za siebie, 18 października 2008,
http://www.netkobiety.pl/t2274.html, data dostępu: 1 stycznia 2008
[3] wypowiedź internauty
„WebLion” na Panel Dyskusyjny Klubu Internautów w wątku Historia
pewnej pani..., 8 grudnia 2008, http://klub-internautow.pl/index.php?topic=957.0
To mój stary naciera spod
To mój stary naciera spod kanapy.
A ja słyszałam wersję z
A ja słyszałam wersję z kłodą, kobieta wracała z pracy i zadzwoniła do męża, który jej poradził skrecic w jakąs dróżkę, gdzie tropiący ją tir nie zmieści sie - oczywiscie sie jakoś tam złamał... Rzecz działa sie w Polsce, nie pamietam dokładnie gdzie, poza tym była to mojego znajomego brata szefowa :) do tej pory jest pod opieką psychiatry i nie może dojść do siebie. :)
Choć muszę przyznać, że uwierzyłam :)
wersja jasielska
Słyszana w grudniu 2008 i styczniu 2009 (dwa niezależne "źródła")
Kobieta jechała samotnie przez las warzycki. Z opowieści wynikało, że działo się to niedawno.
Mapka: http://42.pl/u/1quX
Las z konarem - las między Lublą a Warzycami otaczający drogę 988
Stacja paliw na którą "schroniła" się kobieta i gdzie przyjechał za nią kierowca TIRa - stacja "Grosar" na Bieszczadzkiej.
Dziękuję za precyzyjne
Dziękuję za precyzyjne informacje :)
Historia powróciła
Historia powróciła ostatnio na Dolnym Śląsku w okolicy Nowej Rudy. Morderca - psychopata do dziś czai się ponoć na przeł. Woliborskiej i zostawia na tylnym siedzeniu siekierę. Ofiarą - młoda kobieta + konar drzewa.
słyszałem to dwa tygodnie
słyszałem to dwa tygodnie temu, dw 178, laska była z dąbrówki ludomskiej. wersja z konarem i stacją, swoją drogą, tam chyba nie ma nigdzie stacji 24h w okolicy;p
Słyszałem i ja
Słyszałem tą historię z dwóch niezależnych źródeł, wersja opisywana była z TIR-em (znaczy kierowca tegoż migając światłami i trąbiąc, gonił kobietę), rzecz działa się na północ od Poznania, kierowca TIR-a dogonił kobietę na stacji benzynowej, jak się tamże zatrzymała i opowiedział, że widział, że ktoś wsiadał do jej auta. Pracownicy stacji na zdjęciach z monitoringu widzieli, jak ktoś wysiada z tyłu auta.
Forum
Historia ta pojawiła się również w grudniu 2008 na pewnym forum internetowym, na zamkniętym podforum dla kobiet (dlatego nie podaję nazwy forum). Elementy kluczowe - działo się to w okolicach Łodzi, dziewczyna zatrzymała się, żeby odsunąć gałąź, później kierowca TIRa dawał jej znaki długimi światłami i klaksonem. Przerażona dziewczyna zadzwoniła do ojca, z którym umówiła się na pobliskiej stacji benzynowej. Zjechała na stację, TIR za nią, kierowca wyjaśnił jej, że widział, jak ktoś wsiada do jej samochodu. W samochodzie znaleziono worek i sznurek, a kamera przemysłowa na stacji benzynowej zarejestrowała, jak facet z tego samochodu uciekał.
Jeśli chodzi o polski dodatek w postaci gałęzi na drodze - to była popularna metoda gangów złodziei samochodów. Rzucali coś na drogę, żeby kierowca musiał się zatrzymać i wysiąść, a wtedy odbierali mu kluczyki i odjeżdżali jego autem. W mediach było wiele informacji na ten temat i ostrzeżeń - z takim dodatkiem miejska legenda wydaje się bardziej prawdopodobna.
okolice Mikołowa
Słyszałam (w 2007r) wersję z TIRem i stacją benzynową od koleżanki z grupy. Chodziło o jej znajomą, a rzecz działa się w okolicach Mikołowa.
heh - okolice Mikołowa...
heh - okolice Mikołowa... tam mieszka mój wujek, który często sprzedaje na imprezach legendy miejskie.
Jak ją usłyszałem pierwszy raz, to myślałem, że to nie jest legenda :)
To jak ten wujek coś
To jak ten wujek coś ciekawe opowie, proszę dać znać :)
Brzmi to jak jedno z
Brzmi to jak jedno z opowiadań Jeffreya Archera ze zbioru "Na kocią łapę"
Usłyszane w czerwcu 2009,
Usłyszane w czerwcu 2009, Poznań, z wersją tir+stacja benzynowa+sznur i siekiera.
Swoją drogą, podobna historia, tzn. z gałęzią w środku lasu i młodymi kobietami (były dwie) była w jednej babskiej książce: "Klub Perskich Pikli", Sandry Dallas. W tej wersji po odciągnięciu gałęzi z lasu wyłonił się zboczeniec, który zaatakował niewiasty.
We wrześniu 2009, też w Poznaniu...
..moja dziewczyna usłyszała wersję z tirem i siekierą, bez telefonu do męża. :)
Re: zabójca na tylnym siedzeniu
Też słyszałam od dalszego znajomego jakoś w 2007r.
Główną bohaterką była córka znajomych tego znajomego, miejscówki nie pamiętam.
Była gruba gałąź na drodze, oślepiający tir, ale nie było stacji benzynowej. Dziewczyna podobno wkurzona oślepiającymi światłami zjechała na pobocze - tir za nią. Wysiadła z samochodu i zaczęła iść w kierunku tira, bo chciała ochrzanić tirowca, ale kierowca nie wysiadał, tylko przez dłuższy czas oświetlał jej auto. W końcu spasował, krzyknął żeby wsiadała do auta i odjechał.
Dziewczyna wzburzona dojechała do domu, a następnego dnia rano na tylnym siedzeniu jej ojciec znalazł metalową linkę.
Konkluzja była taka że prawdopodobnie tirowiec zobaczył jak gość wsiada do auta przy akcji z konarem, próbował ostrzec dziewczynę światłami, a potem jak na poboczu zobaczył że złoczyńca wysiada, kazał odjechać dziewczynie.
Przez tydzień dochodziłam do siebie jak usłyszałam tą historię :)
Ale wersja z zarejestrowaniem przez kamery na stacji benzynowej bardziej mi się podoba :)))
Zasłyszane - maj / czerwiec 2009
Ja usłyszałem od znajomej tą historię chyba w standardowym wariancie - Koleżanka opowiedziała jej historię koleżanki, która wieczorem wracała z pracy drogą przez las (pod Łodzią), na drodze był konar, potem pojawił się tir z migającymi światłami. Finał miał miejsce na stacji benzynowej, na tylnym siedzeniu samochodu znaleziono żyłkę (garotę?).
Znajoma była święcie przekonana że to prawda :)
Dziękuję za sygnał. Czy
Dziękuję za sygnał. Czy wiadomo, jaki to był konkretnie las?
Historia wydaje się mieć
Historia wydaje się mieć źródło w książce:
Jeffrey Archer, "Dwanaście fałszywych tropów", opowiadanie o nazwie "Nie zatrzymuj się na autostradzie", 1994 r.
Pozdrawiam.
Opowiastka z ogniska
Słyszałem tę opowieść jako dzieciak w 199którymś przy ognisku, przerobioną na historię mrożącą krew w żyłach tylko, że: a) było opowiadane nie jako relacja, ale jako powiastka (doszło m.in. dookreślanie "mroczności" tamtego wieczoru przez liczne wstawki epitetowe) b) zamiast sznura była siekiera c) (największa zmiana) nie było drugiego samochodu, który ostrzegał przed mordercą d) nie kończyła się happyendem... A kiedy sam dalej ją rozpowszechniałem dodawałem od siebie jeszcze inne rzeczy.
Wydaje mi się, że mógł być to daleki potomek legendy "The Killer in the Backseat". Tak naprawdę z oryginału zachował się tylko zabójca na tylnym siedzeniu właśnie.
inna wersja
a ja znam inną wersję:
oto ona:
znajoma kumpeli przyjaciółki ciotki ete cera (^_^) wracała z markietu bazaru czy innego punktu handlowego z niewielkim pakunkiem. nieważne z czym. Idzie do swego auta, ale niestety w jej oplu już ktoś jest. Na tylnim siedzeniu lekko skulona zajmuje miejsce starowina. Dziewczyna zdziwona otwiera drzwi i pyta seniorki, co ta robi w jej aucie, bo przecież jest i pluszowe serduszko i skórzana tapicerka jak i rysa na przednich drzwiach. Staruszka patrzy i odpowiada na to "czy mogłaby mnie pani podwieźć do domu? Nogi mi spuchły". Dziewczę patrzy na staruchę: ubrana była w berecik jakąś podomnkę w kwiatki i ściskała w szponach małą torebeczkę wyglądająco dosyć pakownie. Przestaraszyła się dziwnego spojrzenia babki więc mówi: "pani poczeka, zapomniałam czegoś kupić" i dalej w te pędy do ochroniarza. Wracają razem ochroniarz i kobita patrzą a w aucie nie ma babki tylko w tłumie niknie kwiaciasta podomka. Ochroniarzyna już miał wyśmiać nieszczęsne dziewczę, ale niespodziewanie znajduje na tylnim siedzeniu torebeczkę szponiastego babsztyla a w niej sznurek rzeźniczy i takiż sam sporej wielkości nóż :)
w takiej otoi formie usłyszałam tę historyjkę od kuznki :)
słyszałam wczoraj!
Usłyszałam tę historię od mojej siostry "znajoma jej znajomej" wracała do domu. NIe było TIRa tylko zwykły samochód, w którym jechała para staruszków, którzy bali się wysiąść i powiedzieć o tym co widzieli, w środku samochodu znaleziono łom (tak dla odmiany- z tego, co tu czytam). Konar i las się zgadzają. Obie w to uwierzyłyśmy, a ja "ku przestrodze" opowiedziałam to koleżance, która o dziwo znała podobną historię! Wydawało się realistyczne- jej chłopak- kierowca TIRa zasłyszał historię od kolegi też kierowcy. I tu kolejna zmiana! To ten kolega jechał TIRem i zauważył kobietę wysiadającą z samochodu żeby odsunąć kłodę. W tym czasie do samochodu wkradł się jakiś facet z siekierą, kolega trąbił i migał światłami. Po pewnym czasie kobieta zorientowała się, że coś jest nietak i wysiadła w tym samym momencie co kierowca TIRa. Uznałam, że coś w tych historiach jest nie tak, ew. skoro tak było to ktoś musiał o tym w internecie pisać. Jakie było moje i siostry zdziwienie, że dałyśmy się wkręcić...
zabójca na tylnym siedzeniu - w Twoim Stylu jako fakt
Do mnie też dotarła ta historia w wersji z tirem i stacją benzynową. Opowiedziałam ją koleżance i Ona powiedziała, że czytała o tej kobiecie (której się to przytrafiło) w ... gazecie Twój Styl. Zaznaczam, że nie jako legendę miejską ale jako relacje osoby, której się to przytrafiło. Jeśli to prawda to moim zdaniem to oburzające, że poważna gazeta wprowadza w błąd czytelnika i publikuje coś takiego jako autentyczną historię i rzekomo na podstawie rozmowy z bohaterką historii!!! Czy da się jakoś to sprawdzić?
Ciekawe...
Ciekawe... bardzo pomogłaby mi informacja, w którym numerze tego czasopisma to się pojawiło.
Miejsce: Jasło na
Miejsce: Jasło na Padkarpaciu, a konkretniej las w Warzycach.
Scenariusz - kłoda + kierowca TIR-a + stacja benzynowa. Bez żadnych telefonów do ojca, męża, etc. Dziewczyna zatrzymuje się na stacji, a wtedy z samochodu umyka jakiś typ. Na tylnym siedzeniu zostaje metalowa linka i nóż.
Wrocław i okolice Katowic
Jestem z okolic Katowic i słyszałam podobną historie:
Koleżanka znajomej jechała drogą po burzy, nie mogła przejechać przez leżące gałęzie, wysiadła uprzątnęła drogę, wsiadła do samochodu, za nią zaczął jechać jakiś tir który mrugał jej światłami i trąbił na nią. Ta wystraszona zadzwoniła do mamy i poprosiła ją żeby wyszła po nią przed blok. Kiedy podjechała już pod blok kierowca tira dobiegł do niej i powiedział, że widział jak jakiś mężczyzna wsiada do jej samochodu na tylne siedzenie, na nim znaleziono stalową linkę.
Druga historia jest z Wrocławia opowiedziała mi ją ciocia:
Kobieta jechała drogą, wysiadła by sprzątnąć gałęzie, zaczął za nią jechać taksówkarz, też trąbił i mrugał światłami. Ona zjechała na stację benzynową, on za nią. Wiadomo widział jak ktoś wsiada do jej auta. Na tylnym siedzeniu znajdują sznur i nóż.
znam tę historię.
znam tę historię. opowiadała mi ją koleżanka, a tą niedoszłą ofiarą miała byc koleżanka jej matki. cała sytuacja miała miec miejsce w okolicach jarosławia na podkarpaciu. finał całej historii miał się zdarzyc na stacji benzynowej, a narzędziem złoczyńcy miał byc kawałek konara. ile ludzi, tyle wersji tej historii :)
Hmmmm właśnie dzisiaj tą
Hmmmm
właśnie dzisiaj tą historię opowiadała koleżanka z pracy- był tam konar...
Słyszłam tą historię też trzy lata temu od innej osoby :-)))
Jedyna róznica jest taka, że trzy lata temu był TIR a dzisiaj samochód osobowy :-)
ja ten motyw znalam tylko z
ja ten motyw znalam tylko z opowiadania Archera, 'Never Stop on a Motorway'.:) nawet nie wiedzialam, ze to miejska legenda, ale pasuje jak ulal.:)
Historię słyszałam w
Historię słyszałam w zeszłym roku trzy razy, z trzech zupełnie różnych źródeł, za każdym razem osoba opowiadająca była święcie przekonana o prawdziwości historii. Ba! Za każdym razem byłam odsyłana do osoby, której niby przydarzyła się ta historia. Niestety nie podążyłam za legendą i nie przepytywałam tych osób. A samą opowieść znam jeszcze z czasów nastoletniości, kiedy była to raczej historyjka mrożąca krew w żyłach do opowiadania przy ogniskach, być może wtedy jej popularność była wynikiem thrillera "Urban legends", w którym zdaje się, ta historia się również pojawia.
Podobna historia - okolice Tarnowa
Słyszałem tą historię jakieś 3 lata temu [2008 r. mniej więcej].
Najpierw opowiedziała mi to znajoma, precyzując miejsce akcji jako okolice Biskupic Radłowskich [pod Tarnowem]. Ogół historii w zasadzie ten sam:
- samotna kobieta, wracająca do domu drogą biegnącą przez las
- konar na drodze [chyba nawet pogoda była jakaś wietrzna i deszczowa przy tym]
- kierowca, który za nią jechał trąbiąc i migając długimi
- sznur i siekiera na tylnym siedzeniu
Kilka różnic:
- samochód który za nią jechał nie był TIR-em, a bardziej Busem [samochód większy, transportowy, ale nie TIR]
- nie było stacji benzynowej, a po prostu okolice zabudowane, z domami prywatnymi
Znajoma opowiadała to jako coś, co przydarzyło się koleżance jej matki - więc uznałem to na tyle prawdopodobne, że opowiedziałem to w domu, a dalej poszła ta historia na Podkarpacie [mamy tam rodzinę, a i lasów tam nie brakuje]
Miesiąc później jakoś, inna znajoma z roku, opowiedziała mi tą samą historię [ale miejsce i bohaterka się różniły, tak samo jak samochód - nie było ciężarówki, ani dużego samochodu, a jakaś zdezelowana osobówka], odsłuchanie dwukrotne tej samej opowieści wzbudziło moją nieufność co do jej prawdziwości.
Obwodnica trójmiasta
Koleżanka mi opowiedziała podobną historię 2 tygodnie temu tylko z udziałem jej znajomej. Znajoma wracała z pracy obwodnicą trójmiasta, było ciemno, na drodze leżała gałąź i nie mogła przejechać, zatrzymała się, wysiadła z samochodu by ją usunąć , wsiadła z powrotem do samochodu, za nią jechał TIR i kierowca zaczął trąbić a ona nie wiedziała o co chodzi, zatrzymała się a kierowca TIR-a razem z nią. Ruszyła dalej i wjechała na stację benzynową, wyskoczyła z samochodu, kierowca TIR-a też i zadzwonił na policję bo okazało się że jakiś facet specjalnie kładł gałęzie na drodze by wskoczyć do samochodu ofiary i nie wiadomo co z nią potem robić :-/ i podobno złapali tego faceta, znaleziono przy nim między innymi line, nóż i inne różne przedmioty.
Ja ostatnio też słyszałam
Ja ostatnio też słyszałam te historię w takiej wersji:
- na drodze kukła zamiast gałęzi,
- zamiast tira osobówka, a w niej 2 mężczyzn,
- oczywiście telefon do męża,
- stacja benzynowa,
- sznur na tylnym siedzeniu, o którym zawiadomiona policja rzekomo powiedziała, że takich się używa do wieszania ;p
Ełk, odcinek 4 km przez las
Święcie wierzyłam w tę historię dopóki ktoś mi jej nie opowiedział w lekko zmienionej wersji - że wydarzyła się na Kaszubach a nie na Mazurach:)
1) Kobieta jechała przez las.
I TU CIEKAWA ZMIANA:
2)Konar blokował prawą stronę jezdni i jedynym sposobem było ominięcie (jeżeli nic nie jechało z naprzeciwka) albo zatrzymanie się i poczekanie aż z przodu nic nie będzie jechało.
Ma to więcej sensu, bo niby jak młoda kobieta ma się siłować z konarem?
Podczas tej minuty, kiedy jest głośno, bo ona czeka na zwolnienie jezdni i jest głośno, ktoś się zakrada na tylne siedzenie.
3) Całą sytuację zauważył kierowca TIRA, który jechał za kobietą.
4) W mojej wersji nie było telefonu do męża. Dziewczyna dopiero zrobiła prawo jazdy, była młodziutka. Przestraszyła się tirowca, który trąbił za nią i przejechała bardzo krótki odcinek, bo zjechała do najbliższej stacji benzynowej.
5) Zabójca, który wiedział, że został zauważony przez tirowca uciekł po zatrzymaniu się samochodu na stacji, ale zostawił nóż myśliwski :P
zamknięty przejazd w szymocicach
Słyszałam dokładnie tą samą historię jakieś.. 6-7 lat temu. Dotyczyła oczywiście koleżanki koleżanki:) w tej historii pojawia się tir i facet wpadający do samochodu na zamkniętym przejeździe kolejowym w szymocicach (w lesie naturalnie) niedaleko Raciborza (woj. śląskie).
Miałem to pół godziny temu
Jechałem z rodziną pół godziny temu i na drodze leżały równo ułożone gałęzie - na szczęście nadjechało wiele samochodów i może dlatego nic się nie stało. Mątki w woj. pomorskim.
a ja znam
a ja znam zupełnie zmieniona wersję - koleżanka koleżanki mojej ciotki jechała samochodem przez las, gdy samochód nagle podskoczył (tak jak np przy przejeżdżaniu przez śpiącego policjanta). kobieta zatrzymała się żeby zobaczyć co to, ale nic na drodze nie leżało. reszta to tir i stacja benzynowa, bez telefonu do męża
Historię usłyszałam w
Historię usłyszałam w 2008 roku
Kolega, który nam tą historię opowiadał usłyszał ją od swojego kolegi z pracy (to jego żonie przytrafiła się ta "przygoda"). Jechała z Niepołomic do Krakowa (Puszcza Niepołomicka), a reszta już standard (TIR, mrugające światła, klakson, przerażona kobieta dzwoni do męża - ten radzi jej zjechać na stację benzynową, na tylnym siedzieniu znajduje czarny worek i sznur..itp)
Humor opowieści polegał na tym, że wtedy wracaliśmy w nocy z Pragi. I w niedługim czasie od usłyszenia historii w poprzek drogi leżał - a jakże konar drzewa. Co prawda droga wśród pól a nie w lesie, ale i tak chętnych do wysiadki nie było;)
Dodaj nową odpowiedź