Skorumpowany lekarz przez pomyłkę zwraca niewłaściwą kopertę.
W Łęczycy, rodzinnej miejscowości mojej Żony, krążyła kilka lat
temu opowieść o pewnym, wymienionym z imienia i nazwiska, lekarzu. Ów
doktor miał opinię chciwca i łapówkarza. Pewnego razu — jak głosi
opowieść — zgłosiła się do niego kobieta, której krewny był pacjentem
owego lekarza. Chory miał być poddany zabiegowi czy operacji. Kobieta
wiedziała, jaką „sławą” cieszył się doktor i zawczasu wręczyła mu
kopertę z pewną sumą. Potem spotkała się z lekarzem w jego pokoju.
Mężczyzna uznał oferowaną mu kwotę za śmiesznie niską. Oburzony
zwrócił kobiecie kopertę — tyle że nie tę samą! Koperta, którą kobieta
otrzymała z powrotem, zawierała kilkakrotnie wyższą sumę. Była to
bowiem inna łapówka, którą jakiś pacjent wręczył wcześniej temu samemu
lekarzowi.
Jak się okazuje, ta historia jest opowiadana nie tylko w Łęczycy .
Z wyszukiwarki udało mi się wydobyć pięć podobnych opowieści,
oto przykład:
Opowiem wam o kolezance mojej mamy... która aby byc zoperowana dała
lekarzowi kopertę, on bez skrupułów zobaczył ile ta pani "dała"
schował ją do kieszeni mówiąc ze to za mało ( 500 zł) . Ale ona
powiedziala ze nie stac ją na wiecej bo poprostu -nie ma. To on wielce
oburzony wyjął z kieszeni tą kopertę i powiedział jej "do Widzenia".
Załamana wyszła z gabinetu. Chyba dopiero w domu (juz nie pamiętam,bo
minęło juz troche czasu) się zorientowała ze oddał jej złą kopertę,
było w niej chyba 2000 albo 3000 zł. oczywiscie znajoma mojej mamy nie
oddała tych pieniązków, przydały się jej bardzo. [1]
W jednej wersji przyczyną zwrotu koperty była nie chciwość lekarza,
lecz jakaś inna, bliżej nieokreślona przeszkoda [2], w innym zaś weriancie lekarz próbuję —
bezskutecznie — odzyskać oddaną przez pomyłkę łapówkę [3].
Nie jestem pierwszy, który rozpoznał w opowieści o pomylonych
kopertach współczesną legendę. Adam Michalski w miesięczniku „W
drodze” [4] pisze:
Rzeczywistość rodzi legendy. Faktycznie o lekarzach
uzależniających ratowanie ludzkiego życia od wielkości oferowanej
łapówki raczej nie opowiada się dowcipów, ale są oni bohaterami
opowiadań, które przypominają dawne ludowe przypowieści. Przypominają,
bo spełniają podobną rolę: są odbiciem rzeczywistości, ujmują się za
biednym człowiekiem i ukazują ukarane zło.
Następnie Adam Michalski przytacza znaną już nam opowieść i
komentuje ją tymi słowy:
Tak to zło uosobione przez lekarza łapówkarza zostało
ukarane, a dobro wynagrodzone, bo dzięki pieniądzom z pomylonej
koperty kobieta mogła zapłacić łapówkę w innym szpitalu. Operacja się
odbyła i jej mąż został uratowany. Jednym zdaniem: wszystko dobrze się
skończyło, dokładnie tak jak w bajkach być powinno.
Chyba można zgodzić się z tą — nomen omen — diagnozą...
Zob. też inną opowieść o korupcyjnym qui pro quot.
przypisy
[1]
wypowiedź internautki „Wi0la” na Opolskim Forum Ślubnym,
wątek co nas dzisiaj martwi :(, 24 września 2007,
http://www.forum.wesele.opole.pl/co-nas-dzisiaj-martwi-t406-256.html,
data dostępu: 15 lutego 2009
[2] Objaw uboczny.,
wpis na blogu kuuba.blox.pl, 11 kwietnia 2008,
http://kuuba.blox.pl/2008/04/Objaw-uboczny.html,
data dostępu: 15 lutego 2009
[3]
wypowiedź internautki „agafifka” na Forum Miasta Więcbork,
wątek Odnośnie błędów lekarzy., 11 listopada 2006,
http://www.forum.wiecbork.eu/topics5/odnosnie-bledow-lekarzy-vt59.htm,
data dostępu: 15 lutego 2009
[4] Adam Michalski,
Bajka o darach zwyczajowo przyjętych, „W drodze” nr 4 (332) 2001,
http://mateusz.pl/wdrodze/nr332/08-wdr.htm, data dostępu: 15
lutego 2009
łapówka
Ja tą historię słyszałam o lekarzu w lubelskim szpitalu! Oczywiście jak to w życiu bywa, znajomy opowiadał mi o tej "niesamowitej" historii która przydarzyła się jego znajomej. Tam też były podobne kwoty - 500zł i kilka tysięcy w kopercie "zwrotnej".
łapówka
Po Katowicach w latach 90tych krążyła plotka o pewnym wykładowcy z UŚ. Podobno był łapownikiem jakich mało, a wykładał trudny, podobno nie do opanowania przedmiot i miał przy tym niezwykle surowo oceniać. Co roku studenci składali się na olbrzymią łapówkę. Któryś rocznik chciał zrobić to w "cywilizowany sposób" i nafaszerowano banknotami bombonierkę. Koleś czekoladki otrzymał. Na egzaminie uwalił wszystkich, urażony faktem, że dostał zamiast koperty pudełko cukierków, a bombonierkę wręczył następnego dnia swojej siostrze z okazji imienin...
To samo słyszałem tylko w
To samo słyszałem tylko w trochę innej wersji.
Osoba zdająca prawko siada w samochodzie i czeka na egzaminatora. Zdający szykując się do jazdy wyciąga coś z kieszeni przy okazji wyciągając z kieszeni kopertę z listem czy walentynką (czymś w ten deseń). Kładzie ją na fotelu egzaminatora, dalej robiąc "porządki". Egzaminator przychodzi od razu chowa kopertę i po chwili zdający bez problemu zdaje egzamin, wychodzac zadowolony.
kiedys byl w TV taki program
kiedys byl w TV taki program "TAK/NIE" lub "TAK czy NIE" gdzie byla jakis filomwa historyjka z dylematem glownego bohatera i ludzie w studiu i przed telewizorami glosowali odpowiadajac na zadane pytanie jak ma dalej postapic. Jedna z historyjek byla taka ze wlasciciel malej firmy budowlanej dowiaduje sie ze przetarg w ktorym startuje moze byc ustawiony i tez postanawia przekupic przewodniczacego, spotyka sie z nim, daje koperte, na to wchodzi sekretarka i urzednik szybko chowa koperte, gdy wychodzi, on oddaje koperte i mowi ze on nie bierze lapowek. W domu koles zaglada do oddanej koperty, a tam jest kilka razy wiecej kasy niz on dawal - pytanie w odcinku bylo oczywiscie czy ma zwrocic kase czy nie.
Dosc podobny watek do tej legendy.
Dodaj nową odpowiedź