Pod wpływem alkoholu (lub narkotyków) studenci udają astronautów.
„Misja na Marsa” to jedna z popularniejszych opowieści studenckich.
Przytoczmy wersje nadesłane przez czytelników atrapy.net:
Zasłyszana ok. roku 2004 w studenckich kręgach, bo rzecz dzieje się
właśnie w akademiku. Jestem ze Szczecina, ale z tego co wiem, znana
była w całej Polsce. Podczas mocno zakrapianej imprezy w akademiku
studenci pakują kolegę w karton, na którym piszą: „Misja na Marsa” i
wyrzucają przez okno. Przyjeżdża policja, pogotowie, bo ktoś tam
zgłasza wypadek. Policjanci wchodzą do pokoju w akademiku i zastają
rozbawioną grupę z drugim kartonem przygotowanym do „startu” i
podpisanym „Misja ratunkowa”. [1]
W czasie alkoholowej imprezy studenci mieszkający w akademiku pod
wpływem alkoholu (lub w innych wersjach narkotyków) postanawiają wysłać
swojego kolegę na Marsa. W tym celu z kartonu i puszek budują pojazd
kosmiczny. „Astronauta” wsiada do środka i startuje na Marsa wyskakując
w „pojeździe” z 9. piętra (w innej wersji z 12. piętra).
W innej wersji chłopcy zaniepokojeni, że ich „astronauta” tak długo z
Marsa nie wraca, postanawiają wysłać misję ratunkową. I gdy jeden z nich
szykuje się do „misji” (czyli wyskoku z okna), do pomieszczenia wpada
zawiadomiona przez innych policja i zatrzymuje niedoszłą misję
ratunkową. [2]
Na ogół historia jest wiązana z Łodzią (do tego jeszcze wrócimy),
pojawiają się też wzmianki dotyczące Krakowa, Szczecina [3], Poznania [4], Olsztyna [5], Wrocławia [6], Lublina [7], Gliwic [8]
czy — last but not least — Warszawy [9]. Chyba każdy szanujący się ośrodek
akademicki może „pochwalić” się taką historią.
Sporo internetowych przytoczeń tej legendy ma identyczną postać —
wersja ta rozpowszechniana jest na zasadzie „kopiuj i wklej” i brzmi
tak [10]:
Dziennik Łódzki donosi:
Akademik.
Impreza.
11 pietro.
Duuuzo alkoholu.
Ubawione towarzystwo, wlasciwie to byla typowo samcza impreza, gdyz
o zadnych niewiastach mowy nie bylo. Zreszta to ma akurat najmniejsze
znaczenie. Tak wiec ubawione i rozluznione alkoholem towarzystwo
postanowilo zrobia cos totalnie odjechanego. Znalezli wiec ochotnika
(który sam sie zglosil!) i postanowili wyslac go na Marsa. I nie
byloby w tym nic smiesznego, gdyby nie to, iz imprezowicze wpakowali
delikwenta do pudla, podpisali je tekstem "MISJA NA MARSA" i ...
wyrzucili przez okno. Z tego wlasnie, wyzej wspomnianego, 11 pietra.
Historia z poczatku zabawna, zamienila sie w koszmar. Chlopak
oczywiscie zginal na miejscu. Zaniepokojeni ludzie, widzac szczatki
ciala w kaluzy krwi, zadzwonili na policje. Ta, powiazujac fakty i
idac za glosami nadal odbywajacej sie imprezy, skierowala sie do
odpowiedniego pokoju. I co zastali?
Otoz drugie pudelko. Na którym widnial napis "MISJA
RATUNKOWA".
Gdy policjanci otworzyli pudelko i zapytali, co tu sie dzieje,
uslyszeli: wlasnie mielismy zamiar wyslac misje ratunkowa. Bo
stracilismy kontakt radiowy z poprzednikiem.
A z pudelka wyszedl kolejny student...
Czyżbyśmy mieli do czynienia z cytatem artykułu prasowego
dotyczącego rzeczywistych wydarzeń? Wątpię. Po pierwsze, język tego
tekstu odbiega od polszczyzny dziennikarskiej (vide
fraza totalnie odjechany). Po drugie, można odnaleźć
wcześniejsze (grudzień 2004) przytoczenie identycznego tekstu, ale
bez wzmianki o „Dzienniku Łódzkim” [11]. Wygląda na to, że „Dziennik Łódzki
donosi” to (przypadkowa czy celowa, trudno powiedzieć) „doklejka”
do tekstu legendowego. Identyczna treść pojawiła się zresztą z inną
„doklejką”: wiadomości onet.pl [12].
Wspomniana wersja z grudnia 2004 roku to najstarsze wystąpienie
legendy, jakie udało mi się wytropić w internecie. Nie mam pojęcia,
ile lat ma tak naprawdę ta opowieść. Internauci komentujący historyjkę
czasami wspominają, że znają ją od dawna [13].
Na koniec odnotujmy wersję z innym ciałem niebieskim:
W Sopocie pijany student wyskoczył z 10
piętra twierdząc, że leci na Księżyc. Ze kilka minut 2 innych
ładowało się do kartonu chcąc wyskoczyć jako satelitarna stacja
ratunkowa. [14]
… i wariant nieakademicki:
[...] Wersja była troszeczkę inna — nie byli to studenci w akademiku,
lecz lokalne ćpunki po grzybach na jednym z wrocławskich
blokowisk. [15]
podobne legendy
przypisy
[1] Ada Zielińska, e-mail z 8 marca 2009
[2] e-mail z 10 marca 2009
[3] wypowiedzi internautów
„Atlantis” i „kk” na Forum Humorum portalu Gazeta.pl, wątek
Urban Legends - jakie znacie?,
30 maja 2006 i 17 stycznia 2007,
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=29416150&v=2,
data dostępu: 10 marca 2009
[4]
wypowiedź internauty „beerka” na forum Gazeta.pl, wątek Zabawa po polsku,
7 marca 2005,
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=20731378&a=21385563,
data dostępu: 11 marca 2009
[5]
„Ja”, 11 października 2010,
http://atrapa.net/legendy/misjanamarsa.htm#comment-12423
[6]
„heimdall.laik”, 3 października 2010,
http://atrapa.net/legendy/misjanamarsa.htm#comment-11394
[7]
„BADfun”, 20 marca 2009,
http://atrapa.net/legendy/misjanamarsa.htm#comment-10742
[8]
„Jajonasz”, 17 marca 2009,
http://atrapa.net/legendy/misjanamarsa.htm#comment-10714
[9]
wypowiedź internauty „Twarzer” na Forum UMCS, wątek Legendy Akademickie,
http://umcs.net.pl/index.php?showtopic=3842,
data dostępu: 11 marca 2009
[10]
najwcześniejsza wersja tego tekstu (z odwołaniem do „Dziennika Łódzkiego”), jaką udało
mi się odnaleźć, to wypowiedź internauty „adaskoo” na Forum Insomnia,
w wątku "Gruba impreza w akademiku...",
17 lutego 2005,
http://www.insomnia.pl/Gruba_impreza_w_akademiku%2E%2E%2E-t164014.html,
data dostępu: 12 marca 2009
[11]
wpis Misja ratunkowa na Studenckim blogu onet.pe el,
29 grudnia 2004,
http://studencki.blog.onet.pl/1,AR3_2004-12_2004-12-01_2004-12-31,index.html,
data dostępu: 12 marca 2009
[12]
wpis MISJA NA MARSA na blogu ŚMIESZNE RZECZY,
3 czerwca 2008,
http://huumor.bloog.pl/kat,0,page,6,index.html?ticaid=67a6e,
data dostępu: 12 marca 2009
[13] zob. np. komentarze
na forum netwars.pl w wątku MISJA NA MARSA :O, luty 2005,
http://www.netwars.pl/forumview.php?t=28668,
data dostępu: 13 marca 2009
[14]
wypowiedź internauty „~Andrzej”,
20 października 2008,
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1019385,oid,1805105,title, Pijany-student-wypadl-przez-okno-akademika,wid,10486505,opinie.html,
data dostępu: 12 marca 2009
[15]
„Ozi”, 25 marca 2009,
http://atrapa.net/legendy/misjanamarsa.htm#comment-10762
We Wrocławiu ta historia
We Wrocławiu ta historia również jest znana.
Ma miejsce najczęściej w "Dwudziestolatce". Studenci, którzy po raz pierwszy spróbowali jeść grzyby, nie podołali ich zdolnościom halucynogennym. Reszta się zgadza, pierwsza misja nie dawała znaku życia, grzybiarze wysłani na ratunek, zostali zatrzymani przez policję.
No tak, grzybki
No tak, grzybki halucynogenne - łatwiej je spotkać w legendzie miejskiej niż w życiu :)
Nie jestem pewien. Za
Nie jestem pewien. Za czasów mojego gimnazjum sporo osób chodziło na "grzyby". Co do samej legendy, to w Krakowie słyszałem 2 wersje, z 11 i 2 piętrem. Przy czym tą drugą, tylko raz.
Słyszałem wersję z kotem na spadochronie
Zdarzenie ponoć miało miejsce w latach osiemdziesiątych: chłopaki miły "akademikowego" kota, który odwiedzał ich gdyż częstowali go budyniem. Chcąc wykorzystać tę właściwość czworonoga wykonali mu spadochron i spuścili w dół i czekali z budyniem aż wróci. Niestety któregoś razu kot wyskoczył przez okno zanim przypięto mu spadochron. Piętro nie było wysokie (akademiki to nie Manhattan), ale płyty chodnikowe "zrobiły swoje".
oglądałem gdzieś na yt
oglądałem gdzieś na yt wypowiedz chyba b. hicksa, który mówił o tym ze dlaczego uwaza sie ze jezeli nacpany czlowiek wyskoczy przez okno myslac ze lata, to musi być skonczonym idiota i nie powinnismy go zalowac, poniewaz ten madrzejszy poprostu sam sprobuje sie najpierw poprostu odbic od ziemii ;)
Chciałbym tylko dodać, że
Chciałbym tylko dodać, że taką legendę opowiedział mi znajomy w liceum, jakoś na początku 2004 roku, a więc na pewno wcześniej niż w grudniu 2004. Wersja była troszeczkę inna - nie byli to studenci w akademiku, lecz lokalne ćpunki po grzybach na jednym z wrocławskich blokowisk.
Miejskie legendy
Hehe wreszcie znalazłem opowieść o misji na marsa w miejscu jej należytego spoczynku :) R.I.P., jeśli można. Na szczęście gdy opowiadałem znajomym tą historyjkę, zaznaczałem, że to jedna z miejskich legend, bo i tak określona była w moim źródle (bodaj CDAction)
Bardzo się cieszę, że atrapa.net istnieje :)
W Koszalinie ta akcja miała
W Koszalinie ta akcja miała miejsce naprawdę (naprawdę naprawdę). Być może pod wpływem tej legendy, ale chłopak wypadł z czwartego piętra akademika i zginął na miejscu. Obok niego leżał karton z wiadomo_jakim_napisem.
wersja z Gliwic
no więc ja słyszałem świeżą gliwicką modyfikację tej legendy jakiś miesiąc temu. Otóż hipotetyczni studenci z akademika Elektron (lub Strzecha - zależy kto gdzie mieszka) bawili się alkoholowo, i z 6 piętra poleciała misja na marsa, a misję ratunkową powstrzymano (lub też w innej wersji misja wyskoczyła z dwójką pasażerów z czego jeden przeżył, drugi nie). Po ilości spożywanego w akademikach alkoholu nie dziwię się licznym modyfikacjom..
ja to słyszałem też w
ja to słyszałem też w Solarisie :-)
Zarówno elektron, jak i
Zarówno elektron, jak i strzecha mają po 4 piętra.
Słyszałam podobną
Słyszałam podobną historię, która działa się w akademiku na Felinie w Lublinie. Studenci opaleni i mocno podpici zapakowali jednego kolegę do tekturowego pudła z napisem Misja na Marsa i wyrzucili z ostatniego piętra. Policja zdążyła uratować drugiego, który miał byc wyrzucony jako Misja ratunkowa.
No, proszę, czyli możemy
No, proszę, czyli możemy dopisać Lublin do listy "kosmodromów"...
Osobiście
Osobiście słyszałem tę wersję również od swojej koleżanki, mieszkającej na osiedlu Bronowice w Lublinie. Gdy opowiedziałem jej tą historię stwierdziła z pełnym przekonaniem że stało się to w jednym z "przypałowych" hoteli w Lublinie. Hotel ten znajduje się obok jej mieszkania, a po moim przytoczeniu wersji tejże historii z akcją rozegraną w Krakowie, zanegowała miejsce akcji, wskazując ww. hotel, dodając masę szczegółów niemal jakby znała uczestników imprezy. Szczerze mówiąc ta historia brzmiała chyba najmniej wiarygodnie, spośród wszystkich historii jakie usłyszałem w życiu.
Ja słyszałam tą
Ja słyszałam tą opowieść jak byliśmy z klasie u psychologa i był temat o narkotykach. I ona opowiadała, że byli naćpani..
Historia zasłyszana w 2004
Historia zasłyszana w 2004 jakoby kilka lat wcześniej studenci akademika Babilon w Krakowie w czasie juwenaliów postanowili wylecień na Marsa (pod wpływem narkotyków)
Kraków - to na pewno.
Potwierdziam Kraków - słyszałem to swego czasu od naprawdę wielu osób (podawano zwykle nazwę pewnego popularnego bardzo akademika na tutejszym miasteczku studenckim), także i tutaj dotarło...
Kraków, Kraków
Też to znam w wersji krakowskiej: studenci AGH w akademiku Babilon :D
znam w wersji warszawskiej i
znam w wersji warszawskiej i rzecz miała się dziać w akademikach UW przy żwirka i muchomorka które rzeczywiście są dość wysokimi blokami...
Jestem z Łodzi, a tę
Jestem z Łodzi, a tę historię znam od siostry... Słyszałam też wersję (Łódzką) o studentach akademiku, którzy chowali się do łóżek i również wypychali ich z okna...
Do listy miast gdzie
Do listy miast gdzie historyjka jest popularna (bardzo) dodałbym Wrocław :) . umiejscowiona w slynnych akademikach: kredka i ołówek (dośc wysokie wiezowce)
fajna urban legend by byla,
fajna urban legend by byla, gdyby nie fakt, ze to wnuk przyjaciela tak wyskoczyl wlasniez w 2004. z dachu akademika politechniki poznanskiej. a ze misja na marsa, itd itp. to juz doczepione "komentarze" do tej historii. bo chłopak rzeczywiscie był po narkotykach.
czasem sie zastanawiam nt urban legend, i mysle o ludziach, ktorych co przykrzejsze z nich dotyczą naprawdę. ciekawe czy dobrze rodzicom z tym, ze ich syn stal sie bohaterem urban legend, a w sumie to chyba im sie wydaje - bo kto im uwierzy, ze ich dziecko porwala czarna wołga.
OLSZTYN
Slyszalem ta opowiesc bardzo dawno, napewno dawniej niz 2004r. W tej wersjii ktora slyszalem bylo to 10 pietro, studenci byli po kwasie. A na dodatek bylo podane wiele szczegolow, dokladne miejsce Olsztyn, Kortowo, Akademik 119, studenci 3 roku geodezji :)
zabawa na ulicy
U nas we Wrocławiu ok 14 lat temu bładziła podobna historia ale rzecz sie działa w towarzystwie od 10 do 14 lat dzieci. Jeden chłopak założył sie z kolegami że wejdzie do kartonu na środku ulicy i że ominie go 10 samochodów niestety pech chciał że 8 samochód z kolei niefortunnie podczas manewru wymijania najechał na karton tylnim kołem no i było po zabawie a czy tak było naprawdę nie wiem ;)
Dodaj nową odpowiedź