Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

bezgłowy motocyklista


Motocyklista traci głowę i jedzie dalej.

Pisze czytelnik atrapy.net:

[...] parę lat temu — nie wiem, w 2006 lub 2007 — na przejeździe kolejowym między Wolsztynem a Rostarzewem (zachodnia cześć woj. wielkopolskiego) miał miejsce wypadek — motocyklista zaszalał na prostej, nie zahamował i wpadł pod pociąg, który obciął mu głowę. Sam wypadek miał miejsce na pewno (tego dnia jechałem tą drogą i musiałem tłuc się objazdem po lesie), natomiast podobno po wypadku już pozbawione głowy ciało w jakiś sposób na chwilę wstało... [1]

Rzeczywiście taki tragiczny wypadek miał miejsce, doniosła o tym „Gazeta Wyborcza — Poznań” w krótkiej notce w Kronice Policyjnej [2]. Nie ma tam jednak mowy o tym, że bezgłowe ciało wstało po wypadku (ani nawet o obcięciu głowy), zapewne tego rodzaj niezwykły finał wypadku zostałby opisany przez dziennikarzy. Można przeto założyć, że to wieść gminna „ubarwiła” tragiczne wydarzenie. Jest to taki „mikrofolklor”, który dopisuje fantastyczne elementy do rzeczywistych wydarzeń, mikrofolklor lokalny i szybko przemijający (nadawca przytoczonego mejla wersję z ruszającym się bezgłowym ciałem usłyszał kilka tygodni po wypadku, cała sprawa nie pozostała chyba dłużej w zbiorowej pamięci).

Okazuje się jednak, że sam motyw bezgłowego motocyklisty jest bardzo rozpowszechniony we współczesnym folklorze i pojawia się w rozmaitych opowieściach, rozpowszechnianych na całym świecie. Oto historia, którą zgrabnie opowiedział internauta komentujący zamieszczony w „Wyborczej” artykuł o legendach miejskich:

Śląsk. Za Gierka. Wielka ciężarówka wjeżdża na chodnik, wbija się w dom (była wersja, że spadla z mostu do rzeki). Znajdują w niej martwego kierowcę, bez obrażeń. 100 m.dalej, za mostem (nie pamiętam nazwy rzeki) leży motocyklista z uciętą głową. Głowy nie ma! Dopiero po tygodniu znajdują głowę w rzece, 20 km niżej. Arkusza blachy nie było, pofrunął gdzieś daleko na pobocze i ktoś podwędził. Sekcja ciała kierowcy: atak serca. Dopiero b.długie śledztwo wykazało: jechała ciężarowka z arkuszami blachy, nie umocowanymi. Nagły podmuch wiatru i arkusz z góry poszybował i uciął głowę wjeżdżającemu na most motocykliście na emzetce i on sobie dalej jedzie bez głowy, parę sekund. Jadący za motorem kierowca nie zauwazył tego, tylko nagle widzi jadącego przed sobą motocyklistę bez głowy z tryskającą fontanną krwi. No i serce mu nawaliło. Wszystko stało się tak szybko, że nikt nie zauważył całości. Kierowca wiozący blachę dowiedział się o tym dopiero, jak organy do niego dotarły, po paru miesiącach. Nie zauważył braku jednego arkusza, bo i tak kradł tą blachę ile wlezie. Było wiele wersji. [3]

Rozmaite wersje tej historii krążyły po całym cywilizowanym świecie, w II połowie ubiegłego wieku odnotowano ją w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych [4], Niemczech [5], Czechach [6]. Legenda o dekapitacji motocyklisty arkuszami blachy apogeum ma już chyba za sobą. Nie udało mi się odnaleźć w internecie żadnych świeżych przytoczeń.

królestwo zwierząt

Utrata głowy grozi nie tylko motocyklistom, lecz także zwierzętom. Literatura anglosaska odnotowuje legendę o rodzinie z psem podróżującej samochodem: pies wystawia łeb przez okno, jakiś mijający samochód przejeżdża zbyt blisko i obcina psu łeb, i to tak „gładko”, że rodzina zauważa to dopiero po jakimś czasie [4]. (Nie mam pojęcia, czy ta opowieść jest znana w Polsce).

W ogóle cały ten motyw ciała funkcjonującego jakiś czas po utracie głowy wziął się zapewne z obserwacji zwierząt domowych. Kura bez łba może w końcu wykonywać mniej lub bardziej zborne ruchy. Ba, historia zna przypadek niejakiego Mike'a, koguta, który przeżył bez łba (no, prawie bez łba) 18 miesięcy (wrzesień 1945-marzec 1947) [7]. Miasto Fruita w stanie Kolorado organizuje w trzeci weekend maja „Dzień Mike'a, Kurczaka Bez Łba”.

jeszcze o motocyklistach

W ogóle motocykliści są wdzięcznym tematem współczesnego folkloru. Wspomnieć należy opowieść o motocyklistach jeżdżących ze stalową linką wokół szyi, by w razie wypadku zginąć na miejscu — znowu motyw dekapitacji! — czy łańcuszek sentymentalny o wypadku dwuosobowym:

Pewnego razu chłopak i jego dziewczyna jechali na motorze około 200 km na godzine.

Dziewczyna: Zwolnij, boje się.
Chłopak: Nie bój się jest fajna zabawa...
Dziewczyna: Proszę zrobię wszystko jak zwolnisz.
Chłopak: Dobrze, przytul mnie bardzo mocno.
Dziewczyna: Dobra, dobra ale zwolnij
(Dziewczyna go przytuliła)
Chłopak: Czy mogłabyś ściągnąć mój kask bo mi przeszkadza i założyć na siebie
(Dziewczyna zdjeła kask z jego głowy i włozyła na siebie)
Chłopak: A teraz mnie pocałuj i powiedz ze mnie kochasz.
Dziewczyna: Kocham Cie.
(Dziewczyna pocałowała go)

Następnego dnia w gazecie:
W wczorajszym wypadku dwuosobowym który sie wydarzył w miescie zgineła jedna osoba, okazało sie że kierowca motoru, w połowie drogi dowiedział sie ze jego hamulce nie działają, a więc dał swojej dziewczynie kask i kazal jej powiedziec ze go kocha i poczuć ostatni pocałunek po czym oddał swoje życie dla niej." Jeśli kochasz swoją miłość tak bardzo ze jesteś gotowadla niej sie poświecić wyślij to 15 osobom z twojej listy... Wtedy twoja miłość zrozumie ze masz dobre serce i ona także zrobi dla Cibie wiele...

podobne legendy

przypisy

[1] mejl z 22 stycznia 2010

[2] Kronika Policyjna, „GW Poznań”, nr 102, 2 lutego 2006

[3] wypowiedź internauty „zyks” na Forum portalu gazeta.pl, otwierająca wątek Legendy: ucięta głowa, herbata dla ludzi radziecki, 25 maja 2009, http://forum.gazeta.pl/forum/w,67,95492009,95766863, Legendy_ucieta_glowa_herbata_dla_ludzi_radziecki.html, data dostępu: 24 stycznia 2010

[4] Jan Harold Brunvand, Encyclopedia of Urban Legends, hasło Decapitated Riders and Drivers, W.W. Norton & Company, New York, London, 2002, s. 109-110

[5] Rolf Wilhelm Brednich, Die Spinne in der Yucca-Palme. Sagenhafte Geschichten von heute, Verlag C.H.Beck, München, 2007, s. 36-37

[6] Petr Janeček, Černá sanitka a jiné děsivé příběhy. Současné pověsti a fámy v České republice, Nakladatelství Plot, Praha, 2006, s. 235-239

[7] Mike's story, http://www.miketheheadlesschicken.org/story.php, data dostępu: 24 stycznia 2010

Generalnie, bardzo podoba mi

Generalnie, bardzo podoba mi się ta strona, bo ostatnio zainteresowałem się tematyką miejskich legend. O motocyklistach słyszałem jeszcze jedną ciekawą rzecz, mianowicie jakiś japoński motocyklista rzekomo jadąc swoim ścigaczem usiłował skręcić, w tym celu "położył" się i krawężnik urwał mu nogę, co motocyklista zauważył dopiero dwa kilometry później.

Chociaż mam 9 lat, to

Chociaż mam 9 lat, to ojciec mi opowiadał inną wersję: linka jest rozwieszona między drzewami, a motocyklista podduszony pada na ziemię. Umiera w nocy.

Motocyklista siejący strach

Bezgłowy motocyklista pojawia się jako jeden z głównych wątków pewnej tegorocznej anime (japońska bajka animowana), o tytule "Durara". Jej fabuła jest w ogóle oparta na różnych miejskich legendach (np. porwania dla transplantacji)i dzieje się w Tokio. Ciekawe, że bezgłowy motocyklista jest demonem płci żeńskiej, który szuka swojej zagubionej głowy i zamiast niej nosi na szyi kask. Postać ta jest wynikiem melanżu współczesnej legendy z mitologią celtycka i staroskandynawską, o jaki pokusili się twórcy bajki, najwyraźniej zafascynowani zachodnią kulturą. Swoją drogą, zastanawiam się, czy ta makabryczna historia o motocykliście też jest zapożyczeniem, czy istnieje jakaś pierwotna wersja na gruncie japońskim?

Durarara!!

Bajki mają to do siebie, że nie zawierają zbyt realistycznej przemocy, np. brak jest krwi, ale podziwiam to przygotowanie do napisania komentarza na temat serii. Duża część Polaków zabiera głos w sprawie japońskiej animacji nie mając bladego pojęcia o tym, czym tak naprawdę jest.:) Durarara!! jest jednym z moich ulubionych seriali animowanych, właśnie ze względu na legendy urbanistyczne w niej zawarte.

Bezgłowy motocyklista...

...to poprostu ciąg dalszy całej serii legend o bezgłowym jeźdźcu. Tylko koń się trochę unowocześnił :)

Motocyklista bez głowy

A może to było tak:
Jedzie sobie chłop na furze z sianem. Patrzy, a tu wymija go motocykilista bez głowy.
- Ki czort??- myśli sobie chłop. Podrapał sie w ciemię i jedzie dalej. Patrzy, a tu znów wymija go motocyklista bez głowy.
- Co, do diabła?? myśli sobie chłop, a tu znów: ziuuuu! - motocyklista bez głowy. Naraz chłop palnął sie dłonią w czoło, i krzyczy:
- JONTEEEK! ŁOBRÓĆ NO TA KOSA, BO Z WOZA WYSTAJE!
Hej!

Ja z bezgłowych zwierząt

Ja z bezgłowych zwierząt bym się nie śmiał tak bardzo...

http://www.liveleak.com/view?i=684_1287772917

co do wolsztyna

nikt glowy nie stracil. tam sa jednostronne szlabany i swiatla ktore z 2km widac wiec nie uzywajmy tu okreslenia "wypadek". a slyszeliscie historie z USA jak touciekajacego rabusia potracil autobus? facet wstal i biegiem zwiewal 300m i padl martwy koroner stwierdzil ze ponad polowe dystansu przebiegl juz na odruchach nerwowych taki "sztywny sprinter" mozna rzec

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design