legendy miejskie [89]
listy łańcuszki [419]
- fałszywki [123]
- papierowe [14]
- ideowe [48]
- sentymentalne [158]
- dowcipne [80]
szlagiery [38]
menulegendy miejskie [89] listy łańcuszki [419]
szlagiery [38] szukajapelBez Waszej pomocy nie zebralibyśmy tych wszystkich wieści dziwnej treści! Jeśli otrzymałeś łańcuszek, prześlij go na adres chains@atrapa.net lub skorzystaj ze specjalnego formularza. Znajomy znajomego obudził się w wannie bez nerki? Porwała go czarna wołga? W jego podniebienie wbił się szczurzy pazur? Te „podobno autentyczne” opowieści i inne legendy miejskie prosimy zgłaszać na adres legendy@atrapa.net lub wpisywać na forum dyskusyjnym. reklamaostatnio popularnechybił trafiłLogowanieostatnie komentarze
|
|
Tak ostatnio kolega
Tak ostatnio kolega opowiadał mi tą opowieść. W jego wersji jednak chodziło o punkowca po studenckich juwenaliach w warszawie który balował przez miesiąc, reszta taka sama.
tasiemiec abstynent
Nie jestem zoologiem ale nei wydaj mi sie prawdopodobnye by tasiemiec mógł się poruszać.
On chyba nie za bardz ma mięśnie (czy inne odpowiedniki) a przede wszystkim potrafi żyć tylko w takim środowisku a więc niby gdzie by migrował?
I przede wszystkim ile trwało by wychodzenie kilkumetrowego tasiemca?
Tasiemce nie lubią alkoholu
Tak na marginesie tasiemce nie znoszą alkoholu a jak zaczyna się wymiotowac takim stworem to nie można przestac, ponieważ można wtedy odgryźc jakąś jego częśc i się bestia dalej rozwija w tych jelitach. On sam nie wychodzi. Pobudzają go do tego odruchy wymiotne i taka tam specyfika po spożyciu alkoholu.
Tasiemiec posiada włókna
Tasiemiec posiada włókna mięśniowe. A co do życia w jelitach-tasiemiec jest tylko zabezpieczony oskórkiem przed strawieniem, ponadto co jakiś czas "wyrzuca" z organizmu żywiciela fragmenty ciała wypełnione jajami(tzw. człony) lub jaja. Mogą przeżyć poza organizmem żywiciela, a jeżeli umrą to jedynie "z głodu" jeżeli nie znajdą nowego żywiciela. Larwy niektórych mogą przetrwać poza żywicielem nawet kilka miesięcy...
Rodzinna historia
Wedle relacji mojego ojca,zjedzenie śledzi i kiszonych ogórków oraz zapicie tego dania ogromną ilością spirytusu, miało uwolnić mojego dziadka od metrowego tasiemca. Dziadek żył na wsi we wsch Polsce,w pierwszej połowie XX w. Natomiast my mieszkamy w Szczecinie. Historię tą usłyszałam po raz pierwszy około 15 lat temu. Niestety nie jestem w stanie ustalić, czy rzeczywiście był to ludowy sposób na walkę z tasiemcem? Czy też po prostu mój ojciec przerobił zasłyszaną miejską legendę na swoją modłę?
ale herbatkę lubi
Jak byłam dzieckiem ciocia opowiedziała mi historię o facecie, który siedział sobie przy stole nad szklanką gorącej herbaty, i nagle prze usta zaczął mu wyłazić tasiemiec, zwabiony gorącym płynem.
Ha!
podobny
motyw był w dzienniku bridget jones, poradzono jej żeby pochyliła się nad szklanką gorącego mleka bodajże i żeby - jak tasiemiec będzie "wyglądać", nawinąć go na ołówek ( ;
Witam, mój ojciec pamięta
Witam,
mój ojciec pamięta jak jego mama siedząc w misce z ciepłym mlekiem zajadała się śledziami, dziadek wymieniał mleko na ciepłe.. nie wiem ile to trwało ale tasiemiec wylazł.. dziadkowie już od dawna nie żyją więc nie mogę spytać o szczegóły ale historia wydaje się być wiarygodna bo tata to tata. Po pozbyciu się natręta należało go w tamtych czasach zanieść do sanepidu. Sposób wydaje się prosty, ale lepiej nie wyobrażać sobie tego wychodzenia...
Pozdrawiam serdecznie!
fisz
Link
http://www.kretyn.com/45432
tasiemiec
ja słyszałam o sposobie na pozbycie się tasiemca. trzeba pochylić się nad ciepłym mlekiem i miec przygotowany ołówek. Jak tasiemiec poczuje mleko to wyłazi i wtedy trzeba go szybko nawinąć na ołówek!
Czego ci ludzie nie wymyslą!
Nie wydaje mi się, by w
Nie wydaje mi się, by w jelitach pojawiały się duże ilości alkoholu. Ponieważ alkohol jest nie trawiony a wchłaniany szybko do krwi (dlatego łatwo i szybko wchodzi się w stan upojenia). Tasiemiec poza tym siedzi w jelicie cienkim które ma do 5 metrów dlugości. Więc taki robaczek by musiał trochę wychodzić. Poza tym tasiemiec się tam blokuje już "na stałe"
taki dowcip :D
Pacjent radzi się lekarza co zrobić, aby pozbyć się tasiemca.
-Proszę przez tydzień jeść ciastka i popijać je mlekiem.
Po tygodniu pacjent wraca:
-Panie doktorze, nie pomogło, co teraz?
-Teraz niech pan pije tylko samo mleko!
Chory zrobił, jak mu radził lekarz, a tu na drugi dzień tasiemiec wychodzi i pyta:
-A ciacho gdzie?
parę dni temu usłyszałam
parę dni temu usłyszałam taką historyjkę od kolegi. przysięgał że to prawda ;) głównym bohaterem był znajomy znajomego, licealista, na mazurach. tasiemiec oczywiście nie wytrzymał stężenia alkoholu.
woda i alkohol są
woda i alkohol są wchłaniane w żołądku, więc do tasiemca nic by nie mogło dotrzeć. poza tym tasiemce wykonują BARDZO słabe ruchy, więc ciężko byłoby im się ratować. i nie jestem pewien czy w ogóle mają jakieś mechanizmy pozwalające im na odczepienie się tymi haczykami i przyssawkami gdyby chciały.
1.żołądek i
1.żołądek i wchłanianie.... proponuje wrócic do podstawówki ....
2.ruchy perystaltyczne mogły wydalić martwego tasiemca, same proglotydy ( chyba nieuzbrojonego) sa zdolne do ruchu - po tym mozna rozpoznac ktorym tasiemcem jestes zarazony ...
3. mogły po prostu umrzeć ( tak jak przez leki) i odczepic sie przyssawkami
do dwoch panow(?) nizej
zwlaszcza tego zaraz pode mna. wysylasz do postawowki a sam sie gubisz alkohol wchlania sie juz w ustach. do obydwoch: w zoladku cokolwiek sie wchlania? pierwsze slysze a z biologii bylem zawsze jednym z lepszych w klasie. i powrot do pierwszego: jak poznac jakiego tasiemca wydaliles? tylko nieuzbrojonego czlowiek pies swinia itd moga miec uzbrojony wystepuje tylko u rogacizny sarny krowy itd jest to ten sam stwor ale haczyki to przystosowanie do odmiennego ukladu pokarmowego
Zasłyszane od babci
Jest takie powiedzonko: "Kto pije i pali, ten nie ma robali" ;)
Babcia mi kiedyś opowiadała, że "za jej czasów" tasiemców pozbywało się metodą "na pieczeń". Rzekomo wystarczyło pochylić się z otwartymi ustami nad gorącą pieczenią, by kilku minutach zwabiony zapachem tasiemiec zaczął z nich wyłazić... Brrr!
Pewien kolega przysięgał, że kiedyś znalazł tasiemca luzem w lesie...
Z kolei na studiach uczyli nas, że alkohol nie zabija dorosłych osobników, tylko jajeczka i podobno jeśli zdarzy nam się zjeść mięcho zarażone tasiemcem, ale popijemy spirytusem, to żadna paskuda się w nas nie zagnieździ :)
No to na zdrowie... Ja
No to na zdrowie... Ja jednak porozmawiałbym z jakimś biologiem.
Podobno ocet
Moja mama (teraz ma ponad 70 lat)kiedys mi dawno powiedziala, ze byla bardzo chuda dziewczynka i miala zal, ze jej mama (moja babcia) sie tym nie zainteresowala. Mama mowila, ze wlasnie jak zjadla sledzie w occie to z niej jakies robale ohydne powychodzily. Ale chyba glisty jakies, nie tasiemce, nie wnikalam w szczegoly.
Nie sadze,zeby moja mama klamala.
Dodaj nową odpowiedź