Znajomy znajomego obudził się w wannie bez nerki? Porwała go czarna
wołga? W jego podniebienie wbił się szczurzy pazur? Te „podobno
autentyczne” opowieści i inne legendy miejskie prosimy zgłaszać
na adres legendy@atrapa.net
lub wpisywać na forum dyskusyjnym.
Krąży e-mail zatytułowany "Lubicie chińszczyznę", zawierający 10
zdjęć stanowiących, hmmm..., krótki kurs przyrządzania szczura. Na
pierwszym obrazku jakiś Chińczyk trzyma zwierzątko za ogon i podgrzewa
je jakimś przyrządem. Później jest tylko gorzej.
Czy w Chinach jada się szczury? Od czasu do czasu, tak...
Oczywiście nie jest to "przysmak", który się konsumuje codziennie.
Ponadto, mówiąc precyzyjnie, z ekstrawagancji słynie Kanton, miasto na
południu Chin. Krąży nawet powiedzenie: W Kantonie jada się
wszystko, co posiada nogi z wyjątkiem stołu, wszystko co lata, z
wyjątkiem samolotu i wszystko, co pływa z wyjątkiem łodzi. To
wszystko obejmuje szczury, koty, psy. Oczywiście w porzekadle
jest sporo przesady, przypuszczam, że przypomina to przechwałki
naszych rodaków, wymieniających substancje, jakie wypili (metanol,
płyn hamulcowy etc.)
Odpowiednio przyrządzona "szczurzyna" nie jest podobno taka zła...
Pozwolę sobie w tym miejscu przytoczyć fragment arcyciekawej książki
Wiesława Olszewskiego "Chiny. Zarys kultury":
Ze szczurów natomiast jada się wyłącznie te, które żyją w
spichlerzach, dyskryminując wyraźnie kanalizacyjne. [...] Pasja
badawcza zmusiła mnie, oczywiście w tropikach, do degustacji. Jest to
niezłe mięso: [...] dobrze przyrządzony szczur zaś to delicja -
młodziutki kurczaczek nie wytrzyma porównania... Szczurze ogony
wyrzuca się, bo - z uwagi na trychiny - podobno są niezdrowe.
Trzeba też dodać, że szokowanie takimi niezwykłościami kulinarnymi
trąci hipokryzją. W końcu dla przeciętnego mieszczucha widok
szlachtowanych świni nie byłby mniej makabryczny.
Dodaj nową odpowiedź