Znajomy znajomego obudził się w wannie bez nerki? Porwała go czarna
wołga? W jego podniebienie wbił się szczurzy pazur? Te „podobno
autentyczne” opowieści i inne legendy miejskie prosimy zgłaszać
na adres legendy@atrapa.net
lub wpisywać na forum dyskusyjnym.
Zauważyliście napewno , że od kilku tygodni wirus internetowy wysyła
spam'y i inne gówna używajac waszego adresu e-mail, kopiując go z
Waszego Outlook'a (lub w naszym przypadku Lotus'a)i z książki
adresowej Waszych internetowych korespondentów. Zupełnie nieświadomie,
reakcją łańcuchową zanieczyszczamy jedni drugich...
Oto prosty sposób, który nie uchroni on Was od złapania nowego wirusa
(od tego są wszystkim znane programy antywirusowe),lecz skutecznie
zablokuje jego dalsze rozprzestrzenianie: Dopiszcie "nową osobę" do
Waszej "książki adresowej" Outlook'a (lub w naszym przypadku Lotus'a)o
nazwisku: 0000 , bez żadnych adresów e-mail i dodatkowych danych! Ten
nowy kontakt zainstaluje się jako pierwszy Na Waszej liście. Gdy wirus
będzie próbował wysyłać zainfekowane maile zacznie od Waszego
pierwszego kontaktu (0000), który jednak nie posiada adresu e-mail...
Komputer zareaguje automatycznie robiąc "error" i wirus zablokuje się
nie szukając następnych kontaktów !!! To prosta sztuczka, ale
działa!!! Zajmie Wam to 20 sekund, a będzie to dowód
odpowiedzialności, koleżeństwa i internetowego savoir-vivre W stosunku
do Waszych korespondentów.
Roześlijcie ten mail dalej i wspólnie skończmy z tym
świńskim wirusem!!!
komentarz
Podana w łańcuszku rada nie jest zbyt mądra - można ją przyrównać
do zalecenia „jak złapiecie dżumę, zasłaniajcie przy kasłaniu
buzię nogą”.
Aby uchronić się przed wirusami, należy stosować oprogramowanie
antywirusowe, wystrzegać się otwierania dziwnych załączników i unikać
„dziurawych” programów. Sprowadzanie profilaktyki
antywirusowej do dziwacznych sztuczek jest wysoce nierozsądne. I na pewno
nie jest to „dowód odpowiedzialności, koleżeństwa i
internetowego savoir-vivre” tylko czegoś całkiem przeciwnego...
Pozostaje pytanie, czy działania opisane w łańcuszku pozwolą
zablokować rozsyłanie się jakiegoś wirusa. Niewykluczone, że istnieje wirus,
na którego działa taka sztuczka (oznaczałoby to, że wirus zawiera
błąd, co nie jest rzadkie w świecie złośliwego oprogramowania).
Z drugiej strony nie znalazłem informacji o takim fakcie (a w
łańcuszku nie podano konkretnej nazwy wirusa, co ujmuje łańcuszkowi
wiarygodności).
Tak czy owak, na ogromną większość wirusów rada nie działa. Nawet
wśród wirusów rozprzestrzeniających się za pomocą poczty
elektronicznej (właściwie należałoby w takim przypadku mówić o
robakach) wiele nie korzysta w ogóle z książki adresowej, np.
„popularny” robak Netsky szuka adresów poczty
elektronicznych po prostu w różnych plikach na dysku!
Dodaj nową odpowiedź