Znajomy znajomego obudził się w wannie bez nerki? Porwała go czarna
wołga? W jego podniebienie wbił się szczurzy pazur? Te „podobno
autentyczne” opowieści i inne legendy miejskie prosimy zgłaszać
na adres legendy@atrapa.net
lub wpisywać na forum dyskusyjnym.
Bartosz Małecki zwrócił moją uwagę na bardzo ciekawe doniesienie
prasowe sprzed prawie stu lat. Otóż, w nr. 210 „Kuriera
Poznańskiego” z 13 września 1914 roku, w dziale Kronika
miejscowa, odnajdujemy następującą notkę:
Wyzyskiwanie łatwowierności za pomocą zabobonu. Jedno z pism
śląskim donosi, że jacyś ludzie niesumienni rozszerzają wśród ludu
naszego list, pisany lichą polszczyzną, w którym się roi od
bluźnierstw niedorzecznych, herezji i obrazy religji. Czynią to jacyś
ludzie, licząc na łatwowierność i obawę żon o życie mężów swoich,
którzy poszli na wojnę. Kto taki niedorzeczny list przy sobie nosi,
tego żadna kula rzekomo nie trafi ani nie zabije, powiada to pismo,
podobno wiele żon nabyło taki niedorzeczny list i posłało go mężom
swoim.
Objawy takiego zgubnego zabobonu tępić należy w zarodku i zwracać
na nie uwagę duszpasterzom, aby przestrzegali łatwowiernych przed
wyzyskiem niesumiennych ludzi.
Niedorzeczności, jak w powyższym wypadku pojawia się w obecnym
gorączkowym czasie bardzo dużo. Otóż podobno rozpuszczono znowu
pogłoskę, że pieniądze złote i srebrne, bite przed rokiem 1910, nie
mają mieć od października żadnej wartości. Donosi nam o tem jeden z
czytelników i zapytuje, czy to prawda. Takie bzdurstwa przechodzą
naprawdę już wszelkie pojęcie.
Treści listu nie przytoczono. Trudno powiedzieć, czy był to list
łańcuszek sensu stricto, to znaczy czy zawierał wezwanie do
dalszego rozsyłania. Po stwierdzeniu, że list był nabywany przez
żony żołnierzy można by domniemywać, że jednak nie był to łańcuszek,
z drugiej jednak strony bardzo często współcześni dziennikarze nie
rozumieją fenomenu listów łańcuszkowych i tłumaczą ich cyrkulację
machinacjami oszustów, więc może i dziennikarz z początku XX
wieku też coś przekręcił?
Jeśli nawet list nie był łańcuszkiem, należał do szerszej kategorii,
można by powiedzieć, listów magicznych, do których należą łańcuszki
szczęścia, takie jak łańcuszek św. Antoniego.
Dodaj nową odpowiedź