Znajomy znajomego obudził się w wannie bez nerki? Porwała go czarna
wołga? W jego podniebienie wbił się szczurzy pazur? Te „podobno
autentyczne” opowieści i inne legendy miejskie prosimy zgłaszać
na adres legendy@atrapa.net
lub wpisywać na forum dyskusyjnym.
CHLEB z WATYKANU
Wyskrobać ze słoika do plastikowej miski wielkości wazy do zuby. Aby
chleb się udał należy przestrzegać zasad.
1) nie lubi metalu
2) należy mieszać drewnianą lub plast. łyżką
3) przechowywanie w temp. pokojowej
4) przykryć lnianą serwetką
Dzień 1. - chleb przyzwyczaić do otoczenia
Dzień 2. - mieszać drewnianą łyżką
Dzień 3. - nic
Dzień 4. - nic
Dzień 5. - karmić chleb dodając 1 szkl. mleka 1 szkl. cukru 1 szkl.
mąki
Dzień 6. - tylko mieszać
Dzień 7. - tylko mieszać
Dzień 8. - dodajemy to co w 5 dniu
Dzień 9. - tylko mieszać
Dzień 10. - dzielimy na 4 części 3 części rozdajemy dobrym ludziom.
Do 4 części dodajemy
4 jaja 2 łyżki mąki 2 łyżeczki proszku do pieczenia 1/2 szkl. oleju 3
łyżki cukru.
Mieszamy na jednolitą masę, wkładamy do formy pieczenie 30-50 minut
sprawdzamy patyczkiem
Chleb pochodzi z Watykanu i przynosi szczęście rodzinie. Pieczenie
chleba tylko raz. W życiu spełnią życzenie całej rodzinie.
wariant II
[lipiec 2000]
Chleb ten został przywieziony z Watykanu. Piecze się go raz w życiu,
aby przyniósł szczęście. Należy go trzymać w temperaturze pokojowej.
Dzień 1,2,3 i 4 mieszać raz dziennie, w piątym dniu dodać dwie
szklanki mąki, 2 szklanki cukru, 2 szklanki mleka, wymieszać.
Dzień 6,7,8,9 mieszać raz dziennie. W 10 dniu dodać 2 szklanki
mleka, 2 szklanki cukru, 2 szklanki mąki i wymieszać.
Podzielić na 4 równe części i dać dobrym ludziom na szczęście.
Do 4 części dodać 6 jajek, 2 szklanki mąki, 1/2 szklanki cukru,
1/2 szklanki oleju, 4 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia,
2 szczypty soli. Wszystko razem wymieszać.
Piec na dużej blaszce 40 minut. Ciasta nie dawać na wynos.
Częstować, jeśli ktoś przyjdzie do domu.
komentarz
Oto jeden z dziwniejszych acz bardziej sympatycznych łańcuszków
szczęścia - łańcuszek kulinarny, rozprzestrzeniany wśród gospodyń
domowych. Łańcuszek składa się z dwóch elementów (a) listu (przykłady
patrz powyżej) i (b) zaczynu ciasta. Co zrobić z zaczynem wyjaśnia
list.
To ciasto szczęścia znane jest także jako "Herman". Zresztą zdaje
się, że jest to wcześniejsza nazwa i raczej niedawno dorobiono
historyjkę o Watykanie. Rodzi się zresztą wiele pytań: jak stare jest
ciasto szczęścia? czy jest to wyłącznie polska tradycja, czy może
łańcuszek przywędrował z innego kraju? skąd się wzięła nazwa "Herman"?
jak popularny jest ten łańcuszek? czy istnieją inne łańcuszki
kulinarne? Jeśli Czytelniku (czy raczej Czytelniczko) wiesz coś więcej
o tym arcyciekawym łańcuszku, proszę o kontakt.
Ciekawe, że można przeprowadzić analogię między ciastem szczęścia a
podstawowymi procesami życiowymi: list odpowiadałby DNA, a zaczyn -
zasobom komórki. List, podobnie jak DNA, stanowi instrukcję jak
dokonać replikacji (samego siebie).
Jeszcze jedno: okazuje się, że chlebek szczęścia znajduje się w
centrum zainteresowania najwyższych władz. No może nie
najwyższych...
Wśród pracownic Urzędu Miasta krąży rozczyn na ciasto nazywane
"chlebkiem szczęścia". Rozczyn w słoiku to najbardziej poszukiwany
produkt wśród urzędniczek łódzkiego magistratu.
Według instrukcji, która dołączana jest do roztworu, należy:
pierwszego dnia - przywitać się z rozczynem, drugiego dnia - postawić
go na naczelnym miejscu w kuchni, aby przywitał się z domownikami,
trzeciego i czwartego - zamieszać drewnianą łyżką zgodnie z ruchem
wskazówek zegara, piątego - nakarmić szklanką mąki, cukru i mleka,
szóstego i siódmego zamieszać, ósmego - znów nakarmić mlekiem cukrem i
mąką, dziewiątego - zamieszać, a dziesiątego podzielić na cztery
części. Jedną należy nakarmić olejem, jajkami, cukrem i upiec
wypowiadając przy tym trzy życzenia, a trzy pozostałe części oddać
dobrym ludziom.
Czytaj cały artykuł
w serwisie NaszeMiasto.pl (15 marca 2004).
Pamiętam że jak miałam 12 lat dostałam taki chlebek szczęścia w słoiczku od mojej starszej koleżanki, trzeba było dać mu bodajże urosnąć siódmego dnia dnia coś dodać i tym podobne. W każdym razie to było pierwsze ciasto (tak wyszło z tego ciasto nie chlebek) które upiekłam. Pamiętam ze cała rodzina była zachwycona i było bardzo smaczne. Na drugi dnień nic z tego nie zostało. Oczywiście ja tylko upiekłam "chlebek" nie rozdałam ciasta znajomym, po prostu nie chciało mi się.
Kilka lat temu dostaliśmy taki chlebek od sąsiadki. Babcia była zachwycona że jest z watykanu, ogólnie wszystkim smakował, a ja cieszyłam się z tego całego "karmienia chlebka" itp..
Ale cały bezsens polega moim zdaniem na tym że nie ma przepisu na ten chlebek, a jedno ciasto krąży kilkanaście lat po wielu miastach i domach.. więc jest to w pewien sposób ciągle to samo ciasto, które ktoś na początku zrobił i zaczął łańcuszek..
Czy ktoś wie jak bez łańcuszka zrobić taki chlebek czy jest przepis na zrobienie od zera?
bomba biologiczna ! jak ktos wierzy w zabobony to pewnie ta bomba biologiczna przyniosla mu szczescie.... nie zastanawialo was dlaczego to ciasto rosnie ?? tzn rosnie przed upieczeniem jeszcze jako plyn, i dlaczego trzeba je karmic cukrem, mlekiem i maka ? ........... to idealna pozywka dla drozdzakow (istot na pograniczu swiata roslinnego), ktore przy oslabieniu organizmu, stresie, przyjmowaniu antybiotykow czy wielu innych okolicznosciach mnoza sie w ludzkim organizmie i przynosza liczne szkody !!!!!!!!! wystarczy sprawdzic co to jest drozdzyca albo candida albicans... JA PRZED TYM CIASTEM PRZESTRZEGAM
Na Slowacji nazywano to "dansky kolac priateľstva" - moze znaczy to, ze pochodzi z Danii? Nie wiem.
Dostalam to pietnascie albo i wiecej lat temu, na pewno juz po 1989, ale dlugo przed 2000, w lancuszku chyba nie bylo nic o zyczeniach ani o szczesciu, dodawano make, cukier i chyba wode, nie mleko - ciasto na dziesiaty dzien dzielilo sie na 4 czesci tak jak w Polsce, ale tylko dwie oddawano innym, jedna pozostala na nastepne ciasto :)
i jesli dobrze pamietam, nic juz do niego nie dodawano - ta czwarta czesc po prostu upiekla sie. Bylo bardzo smaczne, ale po czasie tego bylo za duzo. Chyba nietrudno to zrobic - dodac troche drozdzy do pierwszego ciasta...
... a w nim tajemniczy zaczyn, ale chyba taki dla bardziej nowoczesnych gospodyń, choć moja mam hoduje o już jakieś 5-6 lat, dostała od chrzestnej mojego brata, która od kiedy pamiętam robiła na tym ciasto, ale dalszej genealogii niestety nie znam.
A dlaczego nowoczesny? Bo nie trzeba się z nim tak długo zapoznawać, po prostu stoi sobie w lodówce i jak chce się zrobić ciasto, to się połowę odlewa, a do drugiej połowy dodaje właśnie mąkę, cukier i mleko w odpowiednich ilościach. Potem musi chyba tydzień stać i pęcznieć czy może raczej pączkować (?), żeby można powtórnie zrobić na nim ciasto. Przepis natomiast był już wielokrotnie modyfikowany zarówno przez moją mamę, jak i przez ciocię - w sumie sama nie wiem jaki jest oryginalny, bo robią z tego raz ciasto z owocami, innym razem żółty (od kurkumy) placek z czekoladą albo keks... Trzeba przyznać, że te ciasta są w smaku bardzo dobre, a co najważniejsze - są dość długo takie "mokre", nie jak babka, czy normalny keks czy placek drożdżowy. Ja najbardziej lubię wersję z kurkumą ;-)
Pamiętam że jak miałam 12 lat dostałam taki chlebek ...
Pamiętam że jak miałam 12 lat dostałam taki chlebek szczęścia w słoiczku od mojej starszej koleżanki, trzeba było dać mu bodajże urosnąć siódmego dnia dnia coś dodać i tym podobne. W każdym razie to było pierwsze ciasto (tak wyszło z tego ciasto nie chlebek) które upiekłam. Pamiętam ze cała rodzina była zachwycona i było bardzo smaczne. Na drugi dnień nic z tego nie zostało. Oczywiście ja tylko upiekłam "chlebek" nie rozdałam ciasta znajomym, po prostu nie chciało mi się.
Kilka lat temu dostaliśmy
Kilka lat temu dostaliśmy taki chlebek od sąsiadki. Babcia była zachwycona że jest z watykanu, ogólnie wszystkim smakował, a ja cieszyłam się z tego całego "karmienia chlebka" itp..
Ale cały bezsens polega moim zdaniem na tym że nie ma przepisu na ten chlebek, a jedno ciasto krąży kilkanaście lat po wielu miastach i domach.. więc jest to w pewien sposób ciągle to samo ciasto, które ktoś na początku zrobił i zaczął łańcuszek..
Czy ktoś wie jak bez łańcuszka zrobić taki chlebek czy jest przepis na zrobienie od zera?
zaczyn na chlebek watykański
przygotowanie zaczynu : zmieszać ze soba po 1/3szklanki mąki cukru i mleka i dalej postępować wg. przepisu. smacznego życzę i szczęścia
Moja rodzine spotkalo to jakies kilkanascie lat temu, ...
Moja rodzine spotkalo to jakies kilkanascie lat temu, sasiadka przyniosla, zrobilo sie takie niby ciasto, zaczyn rozdalo, calkiem smaczne bylo :)
3 dobre osoby
Chcialbym, zeby obok mnie byly 3 takie dobre osoby ktorym moglbym taki chlebek oddac....
bomba biologiczna ! jak ktos
bomba biologiczna ! jak ktos wierzy w zabobony to pewnie ta bomba biologiczna przyniosla mu szczescie.... nie zastanawialo was dlaczego to ciasto rosnie ?? tzn rosnie przed upieczeniem jeszcze jako plyn, i dlaczego trzeba je karmic cukrem, mlekiem i maka ? ........... to idealna pozywka dla drozdzakow (istot na pograniczu swiata roslinnego), ktore przy oslabieniu organizmu, stresie, przyjmowaniu antybiotykow czy wielu innych okolicznosciach mnoza sie w ludzkim organizmie i przynosza liczne szkody !!!!!!!!! wystarczy sprawdzic co to jest drozdzyca albo candida albicans... JA PRZED TYM CIASTEM PRZESTRZEGAM
ekhm.... a drozdze
ekhm.... a drozdze piekarnicze kupione w sklepie to tez bomba bilogiczna ? ;)
drożdże są na pograniczu
drożdże są na pograniczu świata roślinnego? doucz się
No i trzeba się najpierw
No i trzeba się najpierw spytac, czy ktoś chce taki chlebek ,aq nie straszyc,że jesli się nie upuecze,albo wyrzuci resztki to stanie się coś złego!
Na Slowacji nazywano to
Na Slowacji nazywano to "dansky kolac priateľstva" - moze znaczy to, ze pochodzi z Danii? Nie wiem.
Dostalam to pietnascie albo i wiecej lat temu, na pewno juz po 1989, ale dlugo przed 2000, w lancuszku chyba nie bylo nic o zyczeniach ani o szczesciu, dodawano make, cukier i chyba wode, nie mleko - ciasto na dziesiaty dzien dzielilo sie na 4 czesci tak jak w Polsce, ale tylko dwie oddawano innym, jedna pozostala na nastepne ciasto :)
i jesli dobrze pamietam, nic juz do niego nie dodawano - ta czwarta czesc po prostu upiekla sie. Bylo bardzo smaczne, ale po czasie tego bylo za duzo. Chyba nietrudno to zrobic - dodac troche drozdzy do pierwszego ciasta...
Przepraszam za bledy, nie jestem "native speaker"
Stoi u mnie w lodówce słoik...
... a w nim tajemniczy zaczyn, ale chyba taki dla bardziej nowoczesnych gospodyń, choć moja mam hoduje o już jakieś 5-6 lat, dostała od chrzestnej mojego brata, która od kiedy pamiętam robiła na tym ciasto, ale dalszej genealogii niestety nie znam.
A dlaczego nowoczesny? Bo nie trzeba się z nim tak długo zapoznawać, po prostu stoi sobie w lodówce i jak chce się zrobić ciasto, to się połowę odlewa, a do drugiej połowy dodaje właśnie mąkę, cukier i mleko w odpowiednich ilościach. Potem musi chyba tydzień stać i pęcznieć czy może raczej pączkować (?), żeby można powtórnie zrobić na nim ciasto. Przepis natomiast był już wielokrotnie modyfikowany zarówno przez moją mamę, jak i przez ciocię - w sumie sama nie wiem jaki jest oryginalny, bo robią z tego raz ciasto z owocami, innym razem żółty (od kurkumy) placek z czekoladą albo keks... Trzeba przyznać, że te ciasta są w smaku bardzo dobre, a co najważniejsze - są dość długo takie "mokre", nie jak babka, czy normalny keks czy placek drożdżowy. Ja najbardziej lubię wersję z kurkumą ;-)
No a co się stanie jeżeli
No a co się stanie jeżeli zaczyn wylejemy,spadnie na nas wielkie nieszczęście?
Dodaj nową odpowiedź